O ustaleniu wartości zamówienia bagatelnego

Nowa ustawa, nowe pojęcia. Zamówienie bagatelne to takie, do którego ustawy się nie stosuje, a jednak się stosuje. Jego wyznacznikiem jest wartość – jesteśmy tutaj poniżej kwoty 130 tys. zł (która niestety zastąpi nam 30 tys. euro), ale powyżej 50 tys. zł. Jednak zasady ustalania wartości zamówienia w przypadku obu tych progów różnią się między sobą i stosuje się do nich różne przepisy ustawy. A wszystko z powodu wskazania w art. 2 ust. 2 nowej ustawy Pzp, że w przypadku zamówień bagatelnych bierzemy pod uwagę wartość „dotyczącą jednorazowego zakupu”.

Zacznijmy od łatwiejszego progu – 130 tys. zł. Tutaj, choć jednorazowy zakup i ta kwota pojawiają się w jednym i tym samym zdaniu, ów „jednorazowy zakup” nas nie interesuje. W gruncie rzeczy tutaj sprawdzamy, czy stosujemy ogólne reguły ustawy (art. 2 ust. 1 pkt 1 nowej ustawy Pzp), czy nie. A więc sięgamy do owych ogólnych reguł ustawy zawartych w art. 28-36. Obowiązuje nas tu m.in. zakaz dzielenia zamówienia na części w celu ominięcia procedur, a w zakresie definicji zamówienia mamy wszystko właściwie po staremu. Jeśli zamawiający planuje udzielenie kilku zakupów, ale stanowią one jedno zamówienie w ustawowym rozumieniu – mamy takie samo grono wykonawców, podobny czas i podobny przedmiot – po prostu sięgamy do reguł ustawowych.

Jeśli zamawiający ustali, że taki przypadek nie zachodzi, a więc wartość zamówienia jest niższa od 130 tys. euro, wszystko zależy od tego, czy wartość jego zakupu jest równa lub przekracza 50 tys. zł. I tutaj przepisy art. 28-36 w zasadzie go nie interesują. Nie ma do nich ani bezpośredniego, ani pośredniego odesłania w przypadku zamówień bagatelnych. Mamy natomiast regułę wprost odmienną, przeczącą poniekąd temu, co w przypadku „normalnych” zamówień wynika z tych przepisów. Właśnie te trzy słowa: „dotycząca jednorazowego zakupu”. Zamawiający zatem nie ogląda się na konieczność potraktowania jako jedno zamówienie kilku podobnych zakupów – każdy zakup traktuje odrębnie.

Popatrzmy na przykład. Zamawiający chce kupić komputery. Planuje ich 150, każdy po tysiącu złotych. Nie są mu jednak potrzebne naraz, a chce je kupić w trzech ratach. Ponieważ wartość zamówienia wynosi 150 tys. zł, niezależnie od tego, że chce zawrzeć trzy odrębne umowy w różnym czasie, będzie musiał stosować „normalne” przepisy Pzp. Jeśli ostatecznie udzieli tych zamówień odrębnie – będzie je musiał stosować do każdego z tych trzech zakupów. Jednak gdyby się okazało, że w sumie chce ich kupić tylko 100, nadal każdy po tysiącu złotych i nadal w trzech różnych chwilach – sytuacja się zmienia. Zakładając, że każdy zakup to 33 tys. zł, nic sumować nie trzeba – skoro wszystkie trzy zakupy nie przekraczają 130 tys. zł, nie stosuje „normalnych” przepisów ustawy. A skoro żaden z nich nie jest równy lub wyższy od 50 tys. zł – nie musi także stosować zasad dotyczących zamówień bagatelnych.

Niby zamieszanie, ale w sumie proste. Problem zaczyna się tylko w świadomości zamawiających. Skoro nie obowiązują art. 28-36 ustawy Pzp, to hulaj dusza, piekła nie ma? Zamawiający chce kupić komputery za 100 tys. zł za jednym zamachem, ale podzieli zakup na trzy części – tak, aby żadna nie przekraczała 50 tys. zł – i udzieli ich tydzień po tygodniu. I nie będzie publikować ogłoszenia. Czy tak można? Cóż, to już znacznie trudniejsze pytanie. Patrząc na to z zewnątrz: jedna wielka granda. Ale gdzie jest granica między podziałem w celu uniknięcia stosowania procedur, a podziałem całkowicie naturalnym? Czy zamawiającemu można postawić tu zarzut? Czy do oddzielnych zakupów trzeba mieć uzasadnienie i wykazać sens?

Na forum actuariusowym ktoś zacytował opinię z Leksa, której autor nie powołuje się na żadne konkretne przepisy. Uznaje, że jeśli zamawiający dzieli z sensem i uzasadnieniem – wszystko gra. Jeśli jednak nie ma sensownego uzasadnienia, autor odwołuje się do „zagwarantowania wykonawcom niedyskryminacyjnego dostępu do zamówień publicznych, ograniczenia ryzyka nieefektywnego wydatkowania środków publicznych oraz zapewnienia przejrzystości postępowania i wyboru wykonawcy” i stwierdza, że takie zakupy należałoby zsumować. Problem w odwołaniem do tych zasad – przepis o zamówieniach bagatelnych do nich się nie odwołuje. Zasada efektywności wynika także z innych przepisów, ale w jej przypadku sam podział zamówienia na części nie może być podstawą jakichkolwiek zarzutów – podzielonych zakupów, bez stosowania reguł zamówień bagatelnych też można dokonywać efektywnie (co innego, gdy zamawiający tego nie robi, ale przecież nie problem stosowania art. 2 ust. 2 nowej ustawy Pzp).

I choć z całego serca chciałbym się zgodzić z autorem opinii – niech dokonanie kilku odrębnych jednorazowych zakupów tego samego ma jakieś sensowne uzasadnienie, aby rezygnować z reguł dotyczących zamówień bagatelnych – to jednak trudno mi zgodzić się z formułowaniem zarzutów na takiej podstawie. Jednak gdy zaczną nam pączkować zamawiający zawierający po trzy umowy po 40 tys. złotych zamiast jednaj za 120 tys., ewidentnie unikając wymogów wynikających z art. 2 ust. 2 nowej ustawy Pzp, ktoś będzie musiał ich zacząć tępić. Na co się powołamy? Cóż, trzeba będzie udowadniać, że był to jednorazowy zakup, a jedynie sztucznie podzielony, w związku z czym ominięto przepisy ustawy. Celowo. Łatwo nie będzie, ale cóż innego zostanie?

A zwykły zamawiający znowu będzie rozważał, czy nie musi połączyć wartości kilku zamówień, które chce kupować odrębnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.