O tym, jak świat się zmienił

Tytuł nieco patetyczny… :) Temat miał pojawić się w notce numer 100, jakoś jednak się obsunął o tydzień, po części dzięki temu że trafia w czas nieco ekstraordynaryjny, gdy szczęśliwie mniej pracą – zamówieniami się przejmujemy. Trudniej też mi wówczas brać się za jakiś temat absolutnie na serio :) Więc, jak to jest z tymi zamówieniami w polskim Internecie?

Gdy zaczynałem swoją przygodę z zamówieniami o jakichkolwiek zasobach sieciowych nawet mi się nie śniło. Była sobie (bodajże, bo głowy za to nie dam) strona internetowa UZP, ale materiałów „merytorycznych” nawet i tam trudno było szukać. A poza UZP? Żeby jacyś maniacy sami z siebie coś publikowali? Posucha… No, w Usenecie była (wciąż jest, aczkolwiek Usenet jako usługa – mam wrażenie – niestety powoli wymiera) grupa pl.soc.prawo, gdzie wątki zamówieniowe poruszano, jednak niezmiernie rzadko. Orzecznictwo nie było dostępne (ba, jeszcze w 2009 bodajże roku UZP rozesłał miastom aspirującym do organizacji Euro 2012 wyroki sądowe… na papierze – taki zgrabny kartonik), jedynym oparciem było wówczas piśmiennictwo – głównie dwa periodyki: miesięcznik „Zamówienia Publiczne. Doradca” (istniejący do dzisiaj) oraz tygodnik o tytule bodajże „Rynek Zamówień Publicznych”.

Z czasem zaczęło to się zmieniać. Dzisiaj, po tych kilkunastu już latach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Do piśmiennictwa sięgamy rzadziej (a jeśli już – częściej w postaci komentarzy albo tez zawartych w systemach informacji prawnej – choć polecić tutaj muszę Lexa, który w niektórych wydaniach ma moduł czasopism wśród których znaleźć można ciekawe także pod zamówieniowym kątem „Finanse Publiczne” oraz Legalisa, który w module zamówieniowym daje dostęp do niezwykle wartościowego merytorycznie kwartalnika „Prawo Zamówień Publicznych”), mamy bowiem bezpośredni dostęp do orzecznictwa: KIO, rozmaitych sądów (choć z tym bywa różnie, na stronie UZP z pewnością kompletów wyroków nie ma), ETS (w różnych publikacjach). UZP publikuje „Informator Urzędu Zamówień Publicznych” (rzecz jasna – elektroniczny), a oprócz tego w tej samej formie udostępnia różne inne publikacje (np. coroczne materiały pokonferencyjne). Oczywiście na stronie UZP się nie kończy, bo w erze wielkiego wykorzystania środków unijnych tematem zamówień zajmują się najróżniejsze instytucje centralne. Dokumenty takie zwykle – poza stronami resortów itp. – są publikowane na stronie www.funduszeeuropejskie.gov.pl, choć jakoś wciąż nie dogadałem się z mechanizmami odnajdywania zamówieniowych perełek na tej stronie :)

Reklamować komercyjnych serwisów zamówieniowych w tym miejscu nie mam zamiaru, jest jednak szczęśliwie w sieci coraz więcej miejsc, gdzie o zamówieniach piszę się na zasadach niekomercyjnych :) Przede wszystkim są miejsca w sieci, w których można o zamówieniach pogadać. Oczywiście, gada się na różnym poziomie i często gęsto bez szans na jakieś wyjątkowe odkrycia. Niemniej jednak dla biednego żuczka-zamówieniowca możliwość powymieniania poglądów na różne tematy bywa bezcenna. Nawet jeśli nie chodzi tutaj o swoje własne problemy, a o poczytanie o cudzych. Bo poruszanie swoich prawdziwych problemów jest obciążone ryzykiem, choćby takim, że ktoś z drugiej strony może to samo forum przeglądać (i nie jest to bynajmniej ryzyko astronomicznie małe, sam spotkałem się z takimi przypadkami). Zawsze potem może się klapka otworzyć – że jakaś dyskusja była i ktoś coś sensownego w niej napisał, wystarczy ją tylko odnaleźć. Polecić mogę w pierwszym rzędzie forum pod adresem www.actuarius.pl/forum – miejscu, które stworzyli emigranci z Bizzone, które nie potrafiło odpowiednio zadbać (np. rozwiązując problemy techniczne) o użytkowników swego forum (i jest teraz tylko cieniem starego forum na Bizzone). Rozmaitych for jest więcej, choćby na stronie UZP, choć zaglądając od czasu do czasu na rozmaite nie znalazłem jeszcze takiego, które skłoniłoby mnie swoim poziomem do głębszego zaangażowania.

Bardzo ciekawe bywają niekiedy strony rozmaitych instytucji o profilu zamówieniowym – zdarzają się takie, na których publikowane są różne materiały zamówieniowe, aby przyciągnąć czytelników. Czasami są to miejsca niespodziewane – ostatnio na przykład trafiłem na stronę kwartalnika „Buduj z Głową” – niby czasopismo dla kosztorysantów, a o zamówieniach tam jest sporo, niezłych autorów, przy czym cała zawartość pisma jest dostępna publicznie (z opóźnieniem dwóch numerów). Nie spotkałem zbyt wielu takich miejsc, ale mam wrażenie, że powolutku ich przybywa… Rozmaite teksty na tematy zamówieniowe publikowane są na stronie www.kzp.net.pl/kzp_main.php#4.1.1.1, zaś referaty kandydatów na członków publikuje na swojej stronie Ogólnopolskie Stowarzyszenie Konsultantów Zamówień Publicznych (www.oskzp.pl/o-zamowieniach/referaty). Także na stronie Kuby Michalskiego jest encyklopedia Pzp, choć ostatnimi czasy nieco przestała się rozwijać…

Na koniec o stronach podobnych szponom, a blogowym charakterze (choć owa blogowość zwykle sprowadza się do mechanizmu). Na początek EuroZamówienia – strona ciekawa, albowiem pojawiające się tam teksty to zwykle nieco dłuższe opracowania, oparte o orzecznictwo ETS. Jest też Blog Prawa Zamówień Publicznych, często aktualizowany, choć w dużej mierze z uwagi na przedruki z prasy (cóż, dla mnie drażniące jest natomiast hasło reklamujące tego bloga, jakoby to był „pierwszy blog w Polsce poświęcony zamówieniom publicznym i ppp”… nie, żebym sam sobie rościł prawa do pierwszeństwa, po próby różne się i wcześniej zdarzały). Poza tym pojawiają się wpisy na zamówieniowe tematy także i na innych blogach prawniczych, ostatnio na przykład trafiłem na ciekawy materiał na blogu Witold Jarzyńskiego.

Pewnie to nie wszystko, a – co najważniejsze – z pewnością będzie tego przybywać.

3 komentarze do: “O tym, jak świat się zmienił

  1. Encyklopedia chwilowo przestała się rozwijać, bo czasu było mało a zajęć bardzo dużo :( w najbliższym czasie postaramy się ruszyć do przodu.
    Natomiast jeśli chodzi o wskazywanie na prawde interesujących i inspirujących, w pełni twórczych, a nie „przepisywanych z ustawy” źródeł wiedzy o zamówieniach publicznych czy ppp, to wskazać trzeba przede wszystkim właśnie „W szponach”, za które autorowi dzięki :)

  2. Rzeczywiście rozwój piśmiennictwa i rozmaitych stron jest imponujący. Tylko, że ilość nie przekłada się w jakość. Większość obecnych artykułów to materiały marketingowe, których największą wartością jest zdjęcie autora. Może warto pomyśleć nad internetowym rankingiem stron i czasopism, które prezentują wysoki poziom merytoryczny. Sam się z tego pomysłu wyłączam jako skromny autor niszowego kwartalnika PZP, zawsze otwarty na polemikę i krytyczne uwagi.

    • Hmm, zastanawiam się, jak na wartość tej strony wpłynęłoby zdjęcie jej autora :) A co do rankingu… cóż, rzeczywistość weryfikuje :) A „niszowy kwartalnik PZP” to najlepsze (właściwie poza konkurencją) czasopismo z zakresu zamówień, jakie trafia mi w ręce. Choć z punktualnością nieco na bakier ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.