Sumowanie zdolności kredytowej z różnych banków

Informator Urzędu Zamówień Publicznych, nr 9/2010 (dostępny tutaj) na stronach 34-35 przyniósł informację o wyroku KIO z dnia 6 sierpnia 2010 r. sygn. akt KIO 1553/10. Orzeczenie to dotyczyło problemu uznania, iż wykonawca spełnia warunek udziału w postępowaniu dotyczący sytuacji finansowej na podstawie kilku opinii różnych banków wystawionych dla jednego wykonawcy.

W wyroku tym zawarto między innymi następujące stwierdzenie ogólne: „Zdolność ekonomiczna i finansowa zatem stanowi tego typu warunek udziału w postępowaniu, który ma charakter wymierny i matematycznie przeliczalny. Są to określone dobra i wartości przeliczane na zasoby pieniężne wykonawcy bądź to w formie gotówkowej zgromadzonej na określonym rachunku bankowym, bądź to jako potencjalna możliwość pozyskania określonych środków pieniężnych w drodze kredytu bankowego. W tym przypadku przepisy ustawy Pzp, jak i przywoływanego powyżej rozporządzenia w sprawie rodzajów dokumentów, nie wyróżniają odrębnego sposobu oceny – w ramach spełniania warunku dotyczącego sytuacji finansowej lub ekonomicznej wykonawcy – posiadanych faktycznie na rachunku bankowym przez wykonawcę środków finansowych od oceny zdolności kredytowej wykonawcy określanej przez bank w oparciu o różne metody jej wyceny. Brak takiego rozróżnienia oceny spełniania wskazanego warunku udziału w tym zakresie nie pozwala na odmienne traktowanie oceny zdolności kredytowej wykonawcy od oceny posiadanych na rachunku bankowym środków finansowych przez tego wykonawcę. Jeśli więc wykonawca posiada odrębnie zgromadzone środki finansowe na dwóch odrębnych rachunkach bankowych lub posiada odrębnie wycenioną zdolność kredytową na tych odrębnych rachunkach bankowych, tak środki finansowe, jak i zdolność kredytowa podlegają zsumowaniu. Podstawą przyjęcia odmiennego twierdzenia w tym zakresie byłoby jedynie stwierdzenie, że faktycznie dokument opinii bankowych o posiadanych środkach finansowych dotyczył de facto tych samych środków pieniężnych, czy też jeśli chodzi o zdolność kredytową wykonawcy gdyby została wyceniona w obydwu przypadkach w oparciu o te same środki finansowe.”

I choć sentencja samego wyroku jest w danym przypadku jest słuszna (o czym dalej), to przywiązywanie się do powyższego wywodu i przykładanie go do każdej napotkanej sytuacji może już być nie do końca racjonalne. Sam fakt łącznego wymienienia „sytuacji ekonomicznej i finansowej” w art. 22 ust. 1 pkt 4 Pzp jest tu potraktowany jako argument za tym, aby wszędzie stosować identyczne zasady. Tymczasem sprawa nie jest aż tak prosta. W większości wypadków sumowanie w zakresie warunku dotyczącego sytuacji finansowej będzie mogło mieć miejsce: gdy jeden z konsorcjantów ma 100 zł, i drugi 100 zł, razem mają 200 zł. Gdy jeden z konsorcjantów ma zdolność kredytową na 100 zł, 100 zł w gotówce, a drugi jeszcze swoją zdolność kredytową na 100 zł – razem mają 300 zł. Ba, gdy jeden wykonawca przedstawia dwie opinie z dwóch różnych banków, w których w obu widnieje informacja, że ma w nich po 100 zł w gotówce, a ponadto w jednej z nich jest jeszcze informacja o zdolności kredytowej na następne 100 zł – też uznam, że w sumie ma 300 zł (choć sytuacja tu już pozwala wykonawcy na różne manipulacje, wszak te środki to może być wciąż to samo 100 zł, tyle że przelane między rachunkami wykonawcy).

Jednak w przypadku gdy jeden wykonawca przedkłada opinię jednego banku z informacją o zdolności kredytowej ocenianej na 100 zł i opinię drugiego banku z informacją o zdolności kredytowej na 100 zł, zwykle nie będzie można uznać, że wykonawca ma do swojej dyspozycji 200 zł. Wszak każdy bank zapytany przeze mnie, jakiego kredytu mi udzieli, poda jakąś maksymalną kwotę, ustaloną na podstawie tego, ile zarabiam, jak dotąd układała się moja współpraca z bankiem, jakie rokuję perspektywy na przyszłość, a wreszcie – co bardzo istotne – jak bardzo już jestem zadłużony. Jeśli pójdę teraz do dwóch (ba, do pięciu, dziesięciu) banków i w każdym zapytam o moją zdolność, każdy z nich odpowie mi podobnie. Owszem, te kwoty zwykle nie będą identyczne, bo metodologia oceny mojej zdolności będzie się różnić w zależności od konkretnego banku (a czasami i konkretnego pracownika), ale będą oscylowały w podobnych okolicach. I tak, w jednym powiedzą, że mogę dostać 100 zł kredytu, w drugim – 120 zł. Ba, jak ładnie poproszę, nawet dadzą mi takie opinie. Problem jednak w tym, że gdy dojdzie w praktyce do realizacji mojego zapotrzebowania na kredyt i pójdę do pierwszego banku i dostanę od niego te 100 zł, ocena mojej zdolności diametralnie się zmieni. Gdybym w tym momencie poszedł do drugiego banku i poprosił, aby dali mi obiecane 120 zł, ci powiedzą, że się nie da. Bo w tym momencie zeżarłem już (choć w innym banku) 100 zł z tej zdolności i w ich ocenie pozostanie mi możliwości na zaledwie 20 zł. Oczywiście, mógłbym nie ujawniać tego, że wziąłem pierwszy kredyt, ale wszak nie chodzi tutaj o proste oszustwo. Idąc tokiem rozumowania zawartym w zacytowanym wyżej wywodzie, startując w przetargu mógłbym – w przypadku gdyby zamawiający postawił warunek posiadania środków lub zdolności kredytowej na kwotę co najmniej 500 zł – pójść do pięciu banków, zebrać od nich pięć opinii po ok. 100 zł, i warunek spełnić. Tyle tylko, że ustalona w ten sposób moja zdolność kredytowa nie miałaby żadnego związku z rzeczywistością.

Dlatego w takiej sytuacji, powinno się brać pod uwagę tylko tę opinię, z której wynika najwyższa zdolność kredytowa. Chyba że… no właśnie, chyba że mamy do czynienia z takim konkretnym przypadkiem, jak opisany w powołanym wyroku. Mianowicie przedstawione dla wykonawcy dwie opinie bankowe z dwóch różnych banków nie odnosiły się do jakiejś hipotetycznej zdolności kredytowej, ale już do konkretnych kredytów odnawialnych udzielonych wykonawcy. A zatem w jednym banku udzielono już mu kredytu na 100 zł, w drugim na następne 100 zł, jego zdolność kredytowa wynosi co najmniej 200 zł, jeśli nie więcej (bo na temat tego maksimum mowy w tym wypadku w ogóle nie ma). I dlatego w tym konkretnym wypadku wyrok KIO uznający możliwość sumowania tych opinii jest słuszny. Co ja tylko poradzę na to, że uzasadnienie nie podoba mi się, nie bo nie podkreśla wystarczająco, że z sumowaniem w przypadku zdolności kredytowej może być jednak różnie, a wszystko zależy zawsze od treści konkretnej opinii.

Swoją drogą, temat opinii bankowych to temat obszerny. Szereg kwestii z tym związanych poruszyłem już kiedyś na łamach „Zamówień Publicznych. Doradcy”, w długim tekście w numerze 2/2008. Problem tylko w tym, że życie wyciąga wciąż nowe problemy i trudno nawet marzyć o wyczerpaniu tematu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.