Czasem trzeba czekać z ogłoszeniem, by szybciej otrzymać oferty…

Choć często mówi się, że to polskie prawo zamówieniowe jest zdecydowanie zbyt sztywne w stosunku do regulacji wynikających z dyrektyw (i zazwyczaj mówiący to mają rację), w niektórych sytuacjach pewne zapisy, które mogłyby mieć racjonalniejsze brzmienie pochodzą wprost z tych dyrektyw. Takich przepisów można znaleźć sporo, mnie ostatnio dopadła jedna taka nie do końca sensowna regulacja.

Jest sobie w ustawie Pzp przepis art. 43 ust. 3. Daje on możliwość skrócenia terminu składania ofert w postępowaniu o wartości powyżej progów unijnych, o ile wstępne ogłoszenie informacyjne zostało wysłane do urzędu o niezmiernie długiej nazwie pełnej ważnych słów pisanych z wielkich liter co najmniej 52 dni przed wysłaniem ogłoszenia o zamówieniu. Zamiast 40 dni minimalny termin składania ofert wynosi wówczas 22 dni. Różnica spora :)

I jest sobie zamawiający, który wysłał to wstępne ogłoszenie informacyjne, ale do upływu tych 52 dni został mu jeszcze tydzień. Spieszy mu się, a postępowanie, choć wartość duża, nie wymaga szczególnych ceregieli, kosztorysów itd. I tak, ogłosi teraz postępowanie – będzie czekać 40 dni. Poczeka z ogłoszeniem tydzień i wówczas na oferty poczeka 22 dni. Razem 29 dni. Różnica spora, dla zamawiającego wybór jest prosty… Tylko jaki jest sens w tej sytuacji tego czekania. Czy nie prościej (a w szczególności – nie lepiej dla wykonawców, dla których każdy czas na przygotowanie oferty może się przydać) byłoby ogłosić postępowanie od razu i dać termin składania, 22+7, czyli 29 dni?

Spójrzmy na cel ustawodawcy (dyrektywodawcy, bo tutaj w ustawie wprost jest przeniesiona reguła zapisana w art. 38 ust. 4 dyrektywy 2004/18/WE): jeśli umieszczę wstępne ogłoszenie informacyjne, wykonawcy będą uprzedzeni o możliwości realizacji takiego zamówienia, a zatem będą przygotowani na to, że takie postępowanie może się odbywać. Będą potrzebowali mniej czasu na przygotowanie ofert. Jasne, jeśli ogłoszę jednocześnie wstępne ogłoszenie informacyjne i ogłoszenie o zamówieniu, to wykonawcy psu na budę takie uprzedzenie, zatem sam fakt istnienia wymogu odczekania pewnego czasu by móc skorzystać ze skrócenia terminów jest racjonalny.

Ale możnaby przecież odpowiednią regulację napisać tak, by wynikało z niej, że w przypadku opublikowania wstępnego ogłoszenia informacyjnego przysługuje skrócenie terminów składania ofert do 22 dni, przy czym maksymalne skrócenie jest możliwe gdy minie co najmniej 52 dni od dnia publikacji tego ogłoszenia, a w przypadku, gdy te 52 dni jeszcze nie minęło, to do 22 dni dodaje się tyle dni, ile brakuje do upływu tego okresu. Zamawiającemu to nie zaszkodzi (chyba że boi się pytań od wykonawców, ale nie o takich zamawiających tu rozmawiamy), a wykonawcom może pomóc.

Ja wiem, takie przypadki rzadko się zdarzają. Ale cóż, akurat mnie taki przypadek się trafił…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.