O 278 stronach [wydanie nadzwyczajne]

278 stron liczy sobie projekt nowej ustawy Pzp opublikowany tydzień temu na stronach RCL (https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12320355/katalog/12565439#12565439). 278 stron i 682 artykuły. W tym 16 (jeśli dobrze liczę) delegacji do wydania rozporządzeń. Do tego 30 stron i 101 artykułów przepisów wprowadzających ustawę Pzp.

Chcemy, aby zamówienia publiczne były bardziej przyjazne dla przedsiębiorców, chcemy zachęcić ich do ubiegania się o te zamówienia. Zwłaszcza tych wykonawców, którzy należą do sektora małych i średnich przedsiębiorców. Mam wrażenie, że to tylko słowa. Kto to ogranie? Kto to w ogóle przeczyta? Takie działania ustawodawcy powodują coś dokładnie odwrotnego – zniechęcenie wykonawców, a zwłaszcza tych mniejszych. Pozostaną tylko ci, których stać na ponoszenie kosztów na stada prawników…

Ps. Nie czytałem. Może jest pięknie i wspaniale. Ale nawet jeśli jest pięknie i wspaniale, to niezwykle trudno się o tym przekonać…

6 komentarzy do: “O 278 stronach [wydanie nadzwyczajne]

  1. Każdy chyba odniósł podobne wrażenie. Uzasadnieniem dla wprowadzenia nowej ustawy, jest m. in. to , że przez wiele lat nowelizacji stała się ona już „nieczytelna”. Ponad 600 artykułów nowej na pewno zlikwiduje ten mankament. Ciągle prawo piszą ludzie, którzy uważają że w ustawie należy przewidzieć, każdą możliwą sytuację i napisać do niej procedurę. Zawsze w praktyce okazuje się, że jednak nie wszystko przewidziano i robi się klops, no bo na tym poziomie szczegółowości nie działają zasady ogólne. A wystarczy napisać prostą ustawę, potem cwaniaków próbujących „po swojemu” interpretować zapisy szybko blokować odpowiednimi orzeczeniami KIO i sądów (ale potem się ich trzymać i nie tworzyć orzecznictwa typu „na dwoje babka wróżyła”!!!) i po roku mamy klarownie rozumiane, proste jak tylko to możliwe, przepisy. Przy tworzeniu prawa trzeba mieć trochę wyobraźni i w następnej kolejności zaufania do organów pilnujących przestrzegania ustanowionego prawa (tutaj akurat KIO i sądy), no i wypadałoby sensownie uzasadniać poszczególne przepisy tak by od razu było wiadomo „co autor miał na myśli”.

  2. śmieszne to wszystko po prostu,
    zamawiającym proponuję przekwalifikowanie się, bo za takie pieniądze ogarniać taką ustawę to chyba jakieś przegięcie,
    już teraz jest mnóstwo problemów, nie dość, że co rusz nowelizacje i zmiany orzecznictwa,
    a najlepsza to już w ogóle nowela z czerwca 2016 r. , która de facto nigdy nie weszła i nie wejdzie w życie w pełnym zakresie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.