O kryteriach oceny pierników

Poniedziałek niby roboczy, sam w pracy będę pchać przetargi do przodu, ale jednak dzień dość wyjątkowy i zamówienia u nikogo w głowie nie mają najwyższego priorytetu. Dlatego też tekst będzie z akcentem świątecznym. Piernikowym. Wciąż zdarza mi się spotykać z dość dziwnym podejściem do kryteriów oceny ofert – kilka miesięcy temu na pewnej konferencji jeden z prelegentów przekonywał publiczność o tym, że wszelkie kryteria subiektywne to samo zło, a cokolwiek zamawiający chce w ofertach oceniać, powinno automatycznie na cyferki się przekładać, bez udziału innego czynnika ludzkiego niż wklepanie danych i formuł w arkusz kalkulacyjny. I ciekaw jestem, jak w takiej sytuacji miałby przebiegać przetarg na dostawę świątecznych pierników.

Oczywiście, można zastosować wyłącznie kryterium ceny oraz opisać minimalne parametry jakościowe pierników, które będą wymagane. Problem w tym, że chociaż takie podejście pewnie zadziała w wielu innych przypadkach, tutaj zapewne się nie sprawdzi. Jak bowiem opisać owe minimalne parametry? OK, ujdzie przy dacie produkcji i składzie. Ale poza tym? Ma być świeży, miękki, ale nie za bardzo, ma piernikowo pachnieć, ma być nie za dużo i nie za mało goździków, imbiru, kardamonu i czego tam jeszcze się do nich dodaje, ma wreszcie świątecznie wyglądać… Ale przyznajmy się, do takiego opisu będą pasować zarówno arcydzieła jak i produkty z taśmy. A tymczasem chodzi o pierniki świąteczne. Mają być wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju.

Nie ma zatem innego wyjścia. Wymagania wymaganiami, ale kryteria pozacenowe są nieodzowne. Na dodatek – kryteria subiektywne. Trzeba ocenić smak, zapach, konsystencję i wygląd. Nie zerojedynkowo, nie w liczbach, ale zmysłami. Nie ma lepszego sposobu niż wziąć piernika, powąchać, dotknąć, obejrzeć, a wreszcie posmakować (a może i posłuchać – w końcu lukier powinien odpowiednio chrupać w zębach). Jak opisać kryteria? Cóż, nie ma lepszego sposobu niż zapisy typu: kamienny – 0 punktów, zbyt suchy albo zbyt mokry – 0 punktów, ujdzie – 1 punkt, konsystencja odpowiednia – 5 punktów, rozpływa się w ustach, a skórka delikatnie zachrupiała – 10 punktów. Albo: wygląda absolutnie prozaicznie – 0 punktów, wygląda niezbyt ciekawie – 1 punkt, wygląda świątecznie – 5 punktów, wygląda olśniewająco i niezwykle świątecznie, ale z zachowaniem dobrego smaku – 10 punktów. I tak dalej. To wszystko, co jest ważne, niczego nie pomijając (pominięcie jakiegoś istotnego elementu miewa skutki opłakane).

Co, jeśli w bilansie kryteriów, w których jest też cena (aczkolwiek gdyby ustawodawca poszedł po rozum do głowy przetarg możnaby zrobić według zasady: zamawiający wskazuje kwotę, którą zapłaci i niech wygra najlepszy piernik) najlepiej wypadnie piernik kiepski, ale tani? Cóż, nie ma innej opcji, jak ustanowić, że piernik, który nie uzyska łącznie co najmniej X punktów to piernik nienadający się i niezgodny z siwz (bo ma być świąteczny i niebiański). Coś, o czym zresztą niedawno pisałem. Ba, a jeśli minimum zostanie osiągnięte, bo trzy elementy będą znakomite, ale czwarty tak beznadziejny, że i całość w sumie beznadziejna? Na przykład będzie wyglądać oszałamiająco, smakować niebiańsko, ale zapach będzie przyprawiać o mdłości? Cóż, trzeba także w każdym z tych merytorycznych podkryteriów wskazać minimum do osiągnięcia.

Dobrze, kto to ma oceniać? Cóż, zamawiający. Myślę, że akurat do oceny pierników nietrudno znaleźć osoby o wystarczających kompetencjach. Ważne, by trzymały się kryteriów (dobrze byłoby, gdyby to one wcześniej je opisały, taka burza mózgów nad sklepowymi piernikami dobrze by tu się sprawdziła). Dobrze także byłoby, gdyby nie wiedziały, kto dany piernik przygotował, a zatem pierniki na potrzeby oceny można zanonimizować. A jeśli potrzeba pomocy – można znaleźć sporo powszechnie dostępnych opracowań na temat analizy sensorycznej potraw. Nie wiem, czy akurat pierników, ale zawsze jakiś wzorzec pomoże.

Ale jest jeszcze jedna ważna rzecz – skąd te pierniki? Wykonawca ma złożyć wraz z ofertą? To może się sprawdzić w wielu wypadkach (o, choćby przy zakupie mebli, które schodzą z taśmy), ale w przypadku wyjątkowych, świątecznych pierników może być różnie. Jeśli zamawiającemu wystarczą pierniki z taśmy – niech poprosi o opakowanie wraz z ofertą. I zagwarantuje sobie, że te późniejsze będą pochodzić od tego samego producenta i z tej samej albo późniejszej partii (nie starszej niż jakiś tam X). Ale zamawiający może mieć oczekiwania większe. Ręczna robota, na bardzo prestiżowy stół. Wówczas zamawiający może mieć wątpliwości, czy pierniki wykonane na świąteczny stół będą takie same jak te z oferty. Opcji ma kilka. Cóż, można przeprowadzić prezentację. Zapraszanie cukiernika, do siedziby zamawiającego, aby tu wykonał pierniki do oceny. Albo prezentacja przeprowadzona na gruncie wykonawcy – odwiedzić jego zakład. Oczywiście, z powodów utrzymania odpowiedniej jakości zamawiający wymaga, aby zakład nie znajdował się dalej niż X drogi, a z powodów ekologicznych – aby transport nie pochłonął więcej niż X energii, co zapobiegnie zakładom z Chin. Wszystko zależy od tego, czy ranga zamówienia uzasadnia ilość czasu i sił, którą się włoży w postępowanie. Ale któreż zamówienie miałoby rangę wyższą od zamówienia na świąteczne pierniki?

A na koniec pożyczę wszystkim czytelnikom, aby ten tekst, przynajmniej przez pierwsze trzy dni po jego publikacji, miał oglądalność na poziomie absolutnego 0. Abyśmy odłożyli na bok zamówienia i wszelkie inne obowiązki z wyjątkiem obowiązków polegających na ubraniu drzewka, pożarciu klusek z makiem, karpia z chałką (nie zapominając o piernikach) oraz tym podobnych obowiązkowych przyjemności :)

Ps. A gdyby ktoś nie mógł znaleźć degustatora do takiej komisji, chętnie się poświęcę. Cóż, na pierniki nie zdążę, ale w kolejce czeka tłusty czwartek, trzeba będzie kupować pączki :)

4 komentarze do: “O kryteriach oceny pierników

  1. Niestety, oglądalność jest. Ale o 1 w nocy, to może już się nie liczy jako oglądalność wigilijna? Wspaniały tekst, jak zwykle lekkie pióro, mimo kalorycznych, przyciezkawych (lecz jakże pysznych) pierniczkow. Wesołych Świąt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.