O elektronicznym wadium w elektronicznym postępowaniu

Mamy już elektroniczne postępowania (choć dalekie od ideału), zaczynają się schody z rozmaitymi mniejszymi lub większymi drobiazgami. Jednym z pierwszych problemów stało się wadium w postaci niepieniężnej – wnoszone w postaci gwarancji lub poręczeń. Urząd Zamówień Publicznych wydał jak zwykle niedatowaną* i niepodpisaną opinię, z której na temat są właściwie tylko dwie ostatnie spośród dziewięciu stron. UZP stwierdził (co pewnie wszyscy wiedzą, więc krótko), że z art. 10a ust. 1 Pzp wynika, że wszelka komunikacja ma mieć formę elektroniczną, a zatem również i przekazanie wadium.

Hmmm. Art. 10a ust. 1 Pzp jednoznacznie odnosi się do komunikacji między zamawiającym i wykonawcą, w tym oświadczeń, niczym niedookreślonych, a zatem dość szeroko rozumianych. Na pozór zatem OK. Ale co, jeśli wadium wniesie osoba trzecia w imieniu wykonawcy? A co jeśli gwarancję prześle do zamawiającego bezpośrednio gwarant? Przepraszam, ale wtedy sięganie po art. 10a ust. 1 Pzp stanie się odrobinę bezcelowe, bo przecież żaden z tych podmiotów przepisem nie jest związany. Wadium znajdzie się w rękach zamawiającego i w tym wypadku trudno będzie nawet mówić o błędnym sposobie jego wniesienia, skoro nie ma przepisu, który wprowadzałby sankcję dla takiego postępowania.

Pójdźmy o krok dalej. Skoro zamawiający byłby obowiązany zaakceptować papierową gwarancję, która nie jest elementem komunikacji między zamawiającym a wykonawcą, to dlaczegoż miałby inaczej traktować taką samą gwarancję, ale przesłaną za pośrednictwem wykonawcy (bo on tu jest pośrednikiem, nikim więcej)? Czyżbyśmy zmierzali w kierunku nierównego traktowania wykonawców? Jasne, takie przypadki dotąd były raczej rzadkością. Ale czy nadal będą? Jeśli wierzyć obawom rynku, może okazać się, że część instytucji nie jest odpowiednio do tego przygotowanych (i znowu – czy UZP nie mógł uderzyć z odpowiednim komunikatem do skończonej przecież liczby takich instytucji w naszym kraju?), i takie rozwiązanie nie będzie rozwiązaniem od rzeczy.

Żeby nie było nieporozumień – jestem zwolennikiem elektronizacji zamówień. Forma elektroniczna, gdy się już do niej przyzwyczaimy, może naprawdę ułatwić życie, zwiększyć konkurencyjność postępowań, a także zapobiegać wielu nadużyciom (nieco trudniej będzie bez śladu antydatować dokument czy podmienić papierek). Także elektroniczne wadium stanie się niedługo normą i co do zasady zgadzam się z UZP, mimo że wadium nie ma wymienionego w art. 10a ust. 5 Pzp. Jednak czeka nas bolesny okres przejściowy. Ponadto patrząc na rynek wkoło sądzę, że poważniejszy problem od potencjalnych gwarantów będą mieli niektórzy wykonawcy – na pewno nie wszyscy są zdolni podjąć wezwanie elektronizacji, zwłaszcza, że rozwiązania, które im zaproponowano są niezwykle mało intuicyjne, a na dodatek ulegną znowu zmianom.

I pewnie powtórzę się: świetnie że następuje elektronizacja, ale niechże będzie przygotowana… Na stronie UZP pojawiły się sympatyczne, nie za długie i całkiem sensowne filmiki instruktażowe. Dlaczego na stronie głównej UZP nie biją w tej chwili po oczach, tylko trzeba za nimi kopać nie wiadomo gdzie (bo spadły z pierwszej strony aktualności)? Dlaczego pojawiły się tylko na stronie UZP i nigdzie indziej? Dlaczego informacje o nich nie pojawiają się w reklamach na stronie „Gazety Prawnej”, portalach zamówieniowych, na stronie BZP w okienkach wyskakujących przy otwieraniu ogłoszeń, w mailingach dla podmiotów zarejestrowanych w BZP i w ogóle nie wyłażą z lodówki?

*) Nieustająco nie mogę także pojąć, dlaczego aktualności na stronie UZP nie mają daty. Skąd ja mam wiedzieć, czy dana informacja nadal jest aktualnością, skoro nie wiadomo kiedy ją opublikowano? Skąd mam wiedzieć, czy jest jeszcze w ogóle sens ją czytać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.