O nadmiernych oczekiwaniach wykonawcy

Trafił mi ostatnio w ręce wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 26 stycznia 2018 r., sygn. akt KIO 45/2018. W sprawie chodziło o egzamin, który miał zdawać wykonawca, jako jedno z kryteriów oceny ofert. Miała to być rozmowa z osobą wskazaną do pełnienia funkcji inżyniera projektu. Odwołujący przedstawił szereg zarzutów w tym zakresie – jeden z nich dotyczył sprawy już w orzecznictwie poruszanej (zarzut kształtowania treści oferty po terminie jej składania), inny był na bakier z samą ideą kryteriów niemierzalnych (zarzut zbyt nieostrej skali ocen – tymczasem w tego typu kryteriach nie ma sensu jakiekolwiek automatyczne przeliczenia odpowiedzi na liczby), kolejny wreszcie stanowił wodę na młyn zmów przetargowych (wykonawca kwestionował przyznanie zera punktów za brak stawiennictwa na egzaminie i wnosił o umożliwienie „drugiego terminu”).

Tym, co przyciągnęło moją uwagę był jednak zarzut dotyczący braku wskazania pytań, które zostaną zadane. Wykonawca zażądał od zamawiającego „opublikowania pytań, które zostaną zadane (lub zestawu pytań, z którego będą pochodzić zadawane pytania) i szczegółowego sposobu oceniania odpowiedzi (lub wzorcowych odpowiedzi)”. Czyli najlepiej: podaj pytania, podaj odpowiedzi, ja się ich nauczę na pamięć i będzie dobrze. Gdyby pójść tokiem rozumowania wykonawcy, aby uzyskać najwyższą ocenę, trzeba byłoby znaleźć takiego inżyniera, który wykuje na blachę odpowiedzi „wzorcowe” i powtórzy je przed zamawiającym bez zająknięcia. Bez żadnego rozmysłu itp.

Nie wiem, czy jest sens szerzej opisywać ten przypadek. Sensu i logiki w żądaniu wykonawcy nie ma najmniejszego. Ale nie potrafię się powstrzymać. To nie jest egzamin na studiach i sprawdzanie wiedzy teoretycznej. To egzamin z doświadczenia – liczy się nie tylko wiedza, ale umiejętność używania jej w odpowiednich okolicznościach, a także radzenia sobie pod presją czasu i odpowiedzialności. Zamawiającemu chodzi o wybór człowieka, który nie tylko wie, ale także umie odpowiednio czerpać z tej wiedzy, szybko reagować, podejmować decyzje itp., a nie o człowieka z najlepszą pamięcią – który nauczy się na pamięć wzorcowych odpowiedzi, ale nie będzie umiał samodzielnie myśleć.

Izba jakże słusznie odwołanie oddaliła, stwierdziła w ślad za zamawiającym, że takie podejście uczyniłoby kryterium w praktyce nieprzydatnym i formalnym, a ja się wciąż zastanawiam, jakie naprawdę miał intencje wykonawca, który takie żądania przed KIO postawił :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.