O wyborze najkorzystniejszych ofert

Ustawodawca jakiś czas temu postanowił wyposażyć zamawiających w nowe narzędzie pozwalające na zarządzanie składaniem ofert częściowych. Dawniej zamawiający mógł jedynie ograniczyć liczbę części, na które jeden wykonawca może złożyć ofertę. Od czasu wprowadzenia art. 36aa Pzp pojawiła się możliwość alternatywna i w wielu przypadkach znacznie bardziej sensowna – ograniczenia liczby części, które mogą być przyznane temu samemu wykonawcy, ale bez ograniczania liczby części, w których może ubiegać się o udzielenie zamówienia.

Dlaczego uważam to za rozwiązanie bardziej sensowne? Oba pozwalają na ograniczenie liczby części, jakie mogą zostać udzielone jednemu wykonawcy. W nowym rozwiązaniu wykonawca jednak nie musi stawać przed złożeniem oferty przed dylematem: czy ma zrezygnować z części 1 czy 2? Może złożyć ofertę na obie (wszystkie, jeśli ich więcej), i to kryteria zdecydują, w których zamówienie otrzyma. Dla zamawiającego sama korzyść: wszak jeśli wykonawca już przed złożeniem oferty musiał zrezygnować z przykładowej części 2, mogło się okazać, że akurat w tej części byłby najkorzystniejszy. Stracone pieniądze zamawiającego. Przykład potencjalnych korzyści odnaleźć można w szponowym tekście jeszcze z roku 2010, gdy pisałem o tym w kontekście potencjalnych ofert niespełniających warunków dla wszystkich części… Źródło nieco inne, ale skutki identyczne.

Nowe rozwiązanie jest jednak nieco bardziej skomplikowane niż „pierwotne” (podkreślę ponownie – pierwotne, ale wciąż możliwe do stosowania, po prostu jakoś muszę je krótko rozróżnić). W pierwotnym zamawiający określa liczbę i tyle. Jedyny wysiłek polega na tym, aby potrafić ewentualnie uzasadnić w przyszłości, dlaczego to zrobił i dlaczego akurat taka liczba. W rozwiązaniu nowym dochodzi jeden element więcej – trzeba już w specyfikacji napisać jak zamawiający będzie wybierał oferty w przypadku, gdy ten sam wykonawca będzie najkorzystniejszy w większej liczbie części, niż może je finalnie otrzymać. Może dlatego tak rzadko spotykam się z zastosowaniem takiego rozwiązania. A przecież to nie jest wielka filozofia.

Możemy tu stosować różne metody, ale najbliższa wszystkim będzie zapewne ta oparta o cenę. Najprostszy przykład – części są dwie, w każdej o wyborze decyduje cena, jednemu wykonawcy można udzielić zamówienia na tylko jedną część. Wystarczy zapisać w specyfikacji, że w każdej części za najkorzystniejszą zostanie oferta najtańsza, chyba że oferty najtańsze w obu częściach będą pochodzić od tego samego wykonawcy. Jeśli taki przypadek zaistnieje, to wybór oferty najkorzystniejszej zostanie dokonany w oparciu o zasadę: min {(Ca1+Cb2), (Cb1+Ca2)}, gdzie C oznacza cenę, a lub b oznaczają część A lub B, a 1 i 2 oznaczają kolejno ofertę z najniższą ceną i z drugą ceną w danej części. Porównujemy sumę najtańszej oferty z jednej części i drugiej z drugiej części oraz odwrotnie („na krzyż”). Zamawiający wybierze te dwie oferty, których suma cen jest najniższa, w ten sposób udzieli tylko jednego zamówienia jednemu wykonawcy, a rezultat ekonomiczny będzie dla niego najkorzystniejszy z możliwych.

Oczywiście, życie sprawę może skomplikować na różne sposoby. Gdy liczbę części zwiększymy do trzech, a nadal jeden wykonawca będzie mógł dostać jedną część, liczba potencjalnych wariantów do porównania się zwiększy. Ba, może się okazać, że jeśli ten sam wykonawca będzie miał najkorzystniejsze oferty we wszystkich 3 miejscach, po odsianiu dwóch z nich na ich miejsce wskoczą znowu dwie oferty tego samego wykonawcy i trzeba będzie drążyć dalej. Trzeba zatem sięgnąć głębiej (do wykonawców z trzecich miejsc). To jednak tylko kwestia dołożenia kolejnych składowych do funkcji i warunków ich stosowania.

Nieco inaczej podejść można też do sprawy w sytuacji większej liczby kryteriów, nie tylko ceny. Oczywiście, może być tak, że nawet gdy w poszczególnych częściach stosujemy więcej kryteriów, to do wyboru w takiej sytuacji odnosimy się wyłącznie na polu ceny. Wystarczy zmienić we wskazanym wyżej wzorze opis 1 i 2 – nie będą to oferty z najniższą i drugą ceną, ale z największą i drugą oceną punktową – wówczas w poszczególnych kryteriach decydują różne kryteria, ale do wyboru ofert pomiędzy częściami już tylko cena. Można jednak też porównywać ze sobą nie ceny, ale wartości punktowe osiągnięte w poszczególnych kryteriach. Jednak w tym wypadku pojawia się problem z uzależnieniem wyników stosowania najbardziej standardowego wzoru na przyznawanie punktów w kryterium ceny (cena minimalna / cena oferty badanej x waga kryterium ceny). Najprościej pokazać to na przykładzie: zakładając, że mamy dwie części, które są identyczne, w każdej jest kryterium cenowe i pozacenowe o identycznych wagach, a w kryterium pozacenowym każda z ofert zdobyła identyczną liczbę punktów – ocena cenowa poszczególnych ofert może się nieco rozjechać. Jeśli w każdej będę miał po dwie oferty z takimi samymi cenami (skoro części są identyczne), to nie będzie problemu. Jeśli w jednej z nich pojawi się oferta trzecia z ceną najniższą, okaże się, że za takie same ceny za taki sam przedmiot w obu częściach wykonawcy dostaną różne oceny punktowe. A to nie jest specjalnie logiczne. Warto zatem zastanowić się nad wzorem na kryterium cenowe, który dawałby nieco bardziej przewidywalne rezultaty (ale to temat dużo poważniejszy, z pewnością wart odrębnego tekstu).

Oczywiście, w tym wyborze można kierować się wyłącznie innym kryterium niż cena; ba, można kierować się kryterium, które nie stanowiło kryteriów wyboru ocen w poszczególnych częściach. Możliwości jest mnóstwo, wystarczy je opisać – a ten opis to w sumie niewielka komplikacja w porównaniu do korzyści, które można uzyskać w porównaniu z metodą „pierwotną”.

2 komentarze do: “O wyborze najkorzystniejszych ofert

  1. Ograniczenie liczby części które mogą być przyznane jednemu wykonawcy to ciekawa forma wyłaniania wykonawców przy dużej konkurencji. Jedyny mankament który pojawił się w mojej praktyce to składanie ofert przez wykonawców zarówno jako uczestnicy tzw. konsorcjów oraz samodzielnie na różne części, gdzie w obu na podstawie kryteriów są najkorzystniejsi . Może pojawić się sytuacja że wykonawca zaangażowany w konsorcjum składa ofertę na część 1 oraz samodzielnie na inną część i w obu jest najkorzystniejszy, więc de facto zamówienie może być udzielone w dwu częściach wykonawcy składającemu ofertę samodzielnie oraz ofertującemu wspólnie z innymi wykonawcami. Zgodnie z regułami eliminacji, powinien być zakwalifikowany do tylko do jednej części, a ww. określonym przypadku mógłby uzyskać dwie części.
    Można oczywiście taką sytuacje rozpatrywać w kontekście art. 7 w związku z art. 89 i odrzucić obie oferty.
    Jak by się Pan odniósł do takiej sytuacji jak wyżej opisana?

    • Tutaj raczej nie ma w doktrynie kontrowersji – złożenie oferty w konsorcjum nie zmienia faktu, że to uczestniczący w konsorcjum wykonawca ubiega się o udzielenie zamówienia i w efekcie ubiega się o obie części – por. np. wyrok KIO 814/15 na gruncie dawnego art. 83 ust. 3 (w tym zakresie zmiana przepisów nie ma wielkiej zmiany). Załóżmy, że mamy dwie części. Jeśli zamawiający ogranicza do jednej liczbę części, na które jeden wykonawca może złożyć ofertę – odrzuca obie oferty jako niezgodne z ustawą/siwz; jeśli zamawiający ogranicza do jednej liczbę części, które przyzna jednemu wykonawcy – traktuje obie tak, jakby były ofertami tego samego wykonawcy (tylko jedna z nich może zostać uznana za najkorzystniejszą).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.