O obowiązku żądania dokumentów w postępowaniu unijnym

Albo raczej – o domniemanym braku obowiązku. Jest sobie bowiem uchwała KIO z 26 maja 2017 r. o sygnaturze KIO/KU 20/17, której tematem było m.in. to, czy zamawiający prowadząc postępowanie powyżej progów unijnych ma obowiązek wzywania do złożenia wszelkich wymienionych w rozporządzeniu dokumentów potwierdzających brak przesłanek wykluczenia mających zastosowania w postępowaniu. I Izba doszła do wniosku, że nie. Co mogłoby oznaczać małą rewolucję. Wszak przez lata uczestnicy postępowań w naszym kraju przyzwyczaili się do następujących reguł: poniżej progów unijnych dokumenty mogą być wymagane, ale nie muszą, natomiast od progów unijnych w górę wymaganie tych dokumentów jest obowiązkowe.

Sam przypadek był dość szczególny. Mianowicie zamawiający zażądał od wykonawców wszystkich kluczowych dokumentów, brakło w tych wymaganiach tylko drobiazgów, które wpływu na bieg postępowania nie miały: mianowicie oświadczeń własnych wykonawcy z § 5 pkt 5-9 rozporządzenia w sprawie rodzajów dokumentów oraz zaświadczeń o niekaralności w zakresie przewidzianym w art. 24 ust. 5 pkt 5 i 6 Pzp. Ale zamawiający wymagał wypisów z KRK w zakresie przewidzianym w art. 24 ust. 1 pkt 13 i 14 Pzp, a zatem zaświadczenia, które dostał załatwiały w praktyce wszystkie przesłanki wykluczenia dotyczące karalności, także te z ust. 5. W przypadku oświadczeń – cóż, moim zdaniem to mnożenie bytów ponad potrzebę, tj. potwierdzanie jednego oświadczenia innym oświadczeniem, doskonale w tej sytuacji zbędnym (pisałem o tym w szponach przed rokiem).

Zastanawiam się, na ile na rozstrzygnięcie KIO wpłynęła właśnie opisana powyżej błahość zarzutów. W uzasadnieniu nie ma jednak żadnego tropu, który pozwalałby coś takiego sądzić, należy zatem przypuszczać, że takie samo orzeczenie padłoby w sytuacji, w której zamawiający, mimo że wartość zamówienia przekraczała progi unijne, poprzestał tylko na JEDZu i nie wymagał od wykonawców niczego innego.

KIO uzasadniło swoje stanowisko zmianą brzmienia art. 26 ust. 1 Pzp. Przed „wielką” nowelizacją stanowił on, że „zamawiający żąda od wykonawcy dokumentów potwierdzających spełnianie warunków”, po nowelizacji stanowi zaś, że zamawiający „wzywa wykonawcę, którego oferta została najwyżej oceniona, do złożenia w wyznaczonym, nie krótszym niż 10 dni, terminie aktualnych na dzień złożenia oświadczeń lub dokumentów potwierdzających okoliczności, o których mowa w art. 25 ust. 1”. I zarówno z nowego brzmienia art. 26 ust. 1 Pzp, jak i z zapisów rozporządzenia ma zdaniem składu orzekającego nie wynikać obecnie, że istnieje konieczność wymagania kompletu dokumentów.

Na czym owa różnica między starym a nowym brzmieniem art. 26 ust. 1 Pzp ma polegać, KIO bliżej nie wyjaśniło i szczerze mówiąc ja jej nie dostrzegam. Oczywiście, mamy tu zmiany wynikające z tego, że dokumenty są składane w innym momencie postępowania. Ale w interesującym nas temacie, zarówno w starym, jak i w obecnym brzmieniu ustawy mamy stwierdzenie tak samo kategoryczne: wcześniej „żąda”, teraz „wzywa”. KIO podparło się przy tym faktem, że „podobna regulacja” dotyczy postępowań poniżej progów unijnych – ale przecież w tym szczególe art. 26 ust. 1 i 2 różniły się i nadal się różnią fundamentalnie. Wszak w art. 26 ust. 2 wcześniej mieliśmy: „może żądać”, teraz: „może wezwać”. Owo „może” konstytuuje tutaj pole wyboru przez zamawiającego.

Ogromnie dziwi też wyciągnięte z kontekstu że stanowiska Prezesa UZP stwierdzenie, że ten „podzielił także stanowisko Zamawiającego, że z § 5 przedmiotowego rozporządzenia trudno wyciągnąć wniosek, iż nakłada on obowiązek żądania wszystkich wskazanych tam dokumentów”. Czynienie z § 5 rozporządzenia o dokumentach argumentu w tej sprawie jest kompletnym nieporozumieniem – przecież jeśli w tym miejscu byłoby napisane, że trzeba żądać wszystkich tych dokumentów, byłoby to kompletnym absurdem. Skoro część przesłanek wykluczenia nie jest obligatoryjna, to zamawiający musi dostosować katalog faktycznie żądanych dokumentów do katalogu przesłanek wykluczenia zastosowanych w postępowaniu. I w takim też kontekście odniósł się do tego przepisu Prezes UZP – a KIO przedstawiło to jako opinię wspierającą jej zdanie…

I choć wieść o KIO trafiła do mediów (chociażby artykuł w GP z 17.07.2017, teksty na blogach zamówieniowych czy forach), to jednak nie odnajduję jej śladów w późniejszym orzecznictwie, próżno też szukać jej w komentarzach (przynajmniej tych czterech ponowelizacyjnych, z czego trzech z roku obecnego, do których zajrzałem), można zatem chyba uznać, że „nie przyjęła się”. A zamawiającym prowadzącym postępowania o wartości od progów unijnych w górę proponuję jednak postępować starą ścieżką. A jeśli jakiś dokument wydaje im się niekonieczny w danym postępowaniu – proponuję zastanowić się czy przesłanka wykluczenia z nim powiązana też przypadkiem nie jest zbędna (o ile oczywiście chodzi o przesłankę fakultatywną).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.