O poprawianiu ofert

O tym, w jakich przypadkach zamawiający winien poprawiać oferty, zapisano pewnie już setki stron. I do absolutnej jasności w tym temacie nikt nie doszedł (a jeśli doszedł – to błądzi), albowiem zawsze gdy mamy do czynienia z pewnymi zasadami o naturze ogólnej, każdy przypadek wymaga interpretacji. O tym, jak zamawiający ma poprawiać oferty, pisano chyba dość rzadko. Pamiętam dyskusję z forum actuariusowego, gdzie parę cytatów się pojawiło, pojawiło się też wiele dość zdecydowanych (w jedną lub drugą stronę) stanowisk dyskutantów.

Generalnie problem się sprowadza to jednej małej, technicznej sprawy: gdy poprawiam omyłkę w ofercie (niezależnie od tego, jakiego jest rodzaju), mam dokonać fizycznej poprawki w ofercie złożonej przez wykonawcę (czyli kreślić po niej), czy nie powinienem tego robić. Owe spolaryzowane stanowiska, o których wspominałem wszystkich dotyczyły wręcz odpowiednio obowiązku/zakazu kreślenia po ofercie w takiej sytuacji.

Przyznaję, mnie osobiście pomysł kreślenia po ofercie przyprawia o dreszcze. Być może to kwestia czystej psychologii, ani jedno, ani drugie stanowisko oparcia w przepisach wprost nie znajdzie. Jednak wyraźne stwierdzenie: „tak, trzeba kreślić po ofercie” prędzej czy później doprowadza do tego, że znajduje się jakiś geniusz, który leci do oferty z korektorem. A to już zbrodnia – bo jeśli poprawiam, to jednak winno być wiadomo co było wcześniej – i co ważne – winien być dowód, że tak było wcześniej. Po akcji korektorowej dowód (oferta) zostaje zniszczony :) Ba, czasami i bez korektora można narobić podobnych szkód, szczególnie jak nie będziemy mogli się zdecydować, jak poprawić ;)

Czy więc kreślić po ofertach? Cóż, moim zdaniem nie ma takiej potrzeby (pomijając już kwestie techniczne – niekiedy jedna niewielka omyłka powoduje cały szereg zmian). Dokumentacja postępowania obejmuje również informacje wysyłane przez zamawiającego wykonawcom, a zatem również i informacje o poprawieniu takich omyłek. Jeśli trzeba, to odpowiednie adnotacje umieszcza się w protokole postępowania (np. gdy zmienia się w skutek poprawienia omyłki cena oferty odczytana na otwarciu). To wszystko zupełnie wystarczy i jeśli ktoś czyni zarzut z braku czerwonego długopisu w ofercie, to znaczy że to ten ktoś ma problem. Jeśli jednak ktoś ma potrzebę pokreślenia po ofercie (cóż, być może to wynika z wewnętrznego imperatywu pokazania wykonawcy swojej wyższości, wyżywanie się po ofercie wykonawcy – najlepiej na czerwono – pozwala się w tej sytuacji wyżyć), niech to robi z głową. Niech to robi tak, aby w żaden sposób nie pozbawiać czytelności oferty (tego, co było przed poprawką). Niech to robi tak, aby skreślenie czy to, co dopisane było wyraźnie oznaczone, jako pochodzące od zamawiającego. I niech pamięta o tym, że ofertę poprawia zamawiający, więc kierownik lub osoba przez niego upoważniona ;)

Ps. W końcu, gdy wzywamy do uzupełnienia dokumentu na podstawie art. 26 ust. 3 Pzp, nikt nie wyrywa starego dokumentu z oferty i nie wstawia na to miejsce nowego ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.