O łączeniu zamówień

O dzieleniu zamówień napisano już pewnie setki stron. Szczególnie w kontekście art. 32 ust. 2 Pzp i zbrodniczego niemalże charakteru tejże działalności (choć tylko w określonych sytuacjach, często podzielenie zamówienia nie będzie niczym zdrożnym). W kontekście zwłaszcza ograniczania konkurencji – gdy zamawiający dzieli zamówienie na części tak, aby nie przekraczały one określonych progów, zwykle zawęża także krąg potencjalnych podmiotów. Zamiast ogłoszenia w OJ, będzie ogłoszenie w BZP. Ba, może nawet w ogóle nie będzie, bo zrobimy zapytanie o cenę. Albo zamiast publicznego ogłoszenia w BZP udzielimy zamówień poniżej 14 tys. euro nie przejmując się żadnymi ogłoszeniami (choć słyszałem o regulaminach udzielania zamówień poniżej 14 tys. euro tak „wypasionych”, że ustawa powyżej tego progu w niektórych aspektach się nie umywa).

Tymczasem gdy mowa o ograniczaniu, utrudnianiu konkurencji, to – jak to w przyrodzie bywa – również i przesada w drugą stronę jest niedobra. Jeśli zamawiający zacznie do jednego worka wrzucać różne przedmioty bez opamiętania, za moment również może obudzić się z dokładnie tym samym problemem, co przy niedozwolonym dzieleniu zamówienia. Choć trzeba przyznać, tego typu praktyka zdecydowanie rzadziej spotykać się będzie z napiętnowaniem, bo przecież w art. 32 ust. 2 Pzp mowa tylko o dzieleniu…

Oczywiście, łączenie na pozór zupełnie odległych przedmiotów zamówienia czasami ma sens. Nieco trywializując – jeśli zakładam klimatyzację w pomieszczeniach, to zupełnie naturalne będzie, że w ramach tego zamówienia ktoś za sobą posprząta. I choć sprzątanie to usługa zupełnie innego rodzaju, to w tym zakresie postawienie wymogu posprzątania po sobie nikogo nie zdziwi. Jeśli jednak zrobię zamówienie na budowę drogi, a następnie jej sprzątanie przez 10 lat – czy będzie to problem? Cóż, to znowuż zależy. Jeśli zrobimy ppp, budowa będzie połączona z utrzymaniem, to dość naturalne będzie w utrzymaniu ujęcie nie tylko łatania dziur, ale i odśnieżania, sprzątania itp. Łączenie budowy z samym sprzątaniem nijakiego sensu nie ma – ani firma drogowa nie jest zainteresowana sprzątaniem, ani ta od utrzymania czystości budową, dla każdej z nich wzięcie odpowiedzialności za drugą stanowi poważny problem. A z takim wzięciem odpowiedzialności będziemy mieć do czynienia – czy to w przypadku konsorcjum (gdzie odpowiedzialność za obie części będzie solidarna), czy to w przypadku występowania tylko jednej z tych firm, z drugą jako podwykonawcą (ta pierwsza odpowiada również za działania i zaniechania podwykonawcy).

Świetnym przykładem takiego budzącego wątpliwości zamówienia jest przetarg zorganizowany pod koniec zeszłego roku w Płocku (pisał o tym „Doradca” w listopadowym czy grudniowym numerze, jednak bez komentarza) na: budowę linii tramwajowej, dostawę składów oraz ich serwisowanie. Jeśli mogę wyobrazić sobie przetarg na budowę linii i jej utrzymanie, mogę wyobrazić sobie przetarg na dostawę tramwajów i ich serwis (ba, takie połączenie może mieć więcej sensu niż udzielanie tych zamówień oddzielnie), to dla łączenia budowy linii tramwajowej i dostawy tramwajów uzasadnienia już nie znajduję. Oba te przedsięwzięcia z osobna są duże, nie ma też na rynku podmiotów zajmujących się jednym i drugim jednocześnie (ba, to zwykle ze sobą nie jest powiązane). Takie więc określenie zakresu przedmiotu zamówienia wypada w kontekście art. 7 ust. 1 Pzp ocenić jednoznacznie. Oczywiście, kto wie, może zamawiającym w tamtym przypadku kierowały jakieś inne przesłanki, ja ich jednak nie znam, a jakie by nie były nie powinny prowadzić jednak do takiego zaburzenia konkurencji.

Nawiązując do fantazji ludzkiej, o której niedawno pisałem pośród wspomnień z tamtego czasu kojarzę podmiot występujący o fundusze europejskie na jakiś projekt związany z turystyką. Projekt ten miał obejmować działania w dwóch powiatach na dwóch różnych końcach województwa i jako uzasadnienie zlecenia jego wykonywania w trybie zamówienia z wolnej ręki konkretnemu wykonawcy wskazywano, że nie ma nikogo innego, kto orientowałby się tak dobrze w kwestiach związanych z tymi dwoma, tak oddalonymi od siebie powiatami (załóżmy: usługi przewodnika turystycznego). Takie postawienie sprawy oczywiście stanowi problem. Istotnie pewnie nie ma żadnego innego przewodnika, który oba te powiaty zna jak własną kieszeń. Ale z pewnością, gdyby oba te powiaty potraktować oddzielnie, w przypadku każdego z nich znalazłoby się wielu potencjalnych wykonawców, a zastosowanie trybu zamówienia z wolnej ręki na podstawie art. 67 ust. 1 pkt 1 Pzp nie mogłoby mieć miejsca. Jeśli zatem łączymy zamówienia, miejmy dobry powód, coś więcej niż „widzimisię”.

Ps. Przetarg w Płocku unieważniono, ale z innych powodów (zmiana koncepcji finansowania). A może i szkoda, ciekaw byłem, co z tego wyniknie :)

7 komentarzy do: “O łączeniu zamówień

  1. Tam gdzie trzeba dzielić lub łączyć, zaczyna się proces interpretacji. Co zrobić gdy moim zdaniem nie łączyć, a przełożonego łączyć. Kiedy idę kupić toner do swojej drukarki to idę do sklepu z tonerami, kiedy gumkę myszkę to do papierniczego. W firmie kupuję materiały biurowe i toner w jednym przetargu. Czy różne CPV to powód do dzielenia, a skoro nie to dlaczego różne. Powiedzenie dajcie mi człowieka, a ja znajdę na niego paragrf, zaczyna być na czasie.

    • CPV to akurat średni wyznacznik, czy coś mam dzielić, czy łączyć. A w kwestii niezgodności stanowisk z przełożonym, to skłamałbym, gdybym napisał, że liczy się siła argumentów, bo niekiedy argumenty nie wystarczą :)

  2. Mam przed sobą SIWZ – przetarg nieograniczony na usługi prawne podzielone na 4 identyczne części, a wykonawca może złożyć ofertę tylko na jedną część. Czyli jak będzie miał szczęście i nikt nie złoży na np. część nr 3 – to wygrał niezależnie od ceny, jak ma pecha – to będzie musiał uwzględnic konkurencję. Czyli mamy element hazardu w Pzp. No i jak zamawiający będzie decydował, z której – identycznej – części skorzysta? Czy tylko ja widzę tu problem?

    • Hazard? Mało powiedziane :) Racjonalny zamawiacz zamówiłby jedną usługę prawniczą, ten widać spodziewa się ofert od czterech prawników, którzy się nie pogodzą i konsorcjum nie założą, ale pogodzą się na tyle, by ustalić, który na którą część złoży ofertę… A serio mówiąc, sytuacje takie się niekiedy zdarzają i czasami sami zamawiacze są w kropce. Pisałem o tym u zarania szponów – wskazana tam metoda ma ręce i nogi, problem w takich wypadkach rozwiązuje całkowicie, nie widać w niej wad, ale wciąż się zastanawiam, czy aby na pewno nie wykracza poza Pzp :)

  3. Prośba o komentarz i radę! Co w przypadku jak mam do wykonania dostawę i montaż systemów klimatyzacyjnych (różnej wielkości – mocy i typu) w kilku miejscach w całej Polsce. Poszczególne zadania są wartościowo niewielkie ale razem przekraczają próg przetargowy. Czy można nie stosować procedury i powierzyć wykonawstwo firmą z danego terenu po przeprowadzeniu analizy ofert? Czy też należy wszczynać długą, pracochłonną i w efekcie zdecydowanie droższą procedurę? I co zrobić jak nie znajdzie się jednego chętnego do świadczenia takich usług np. w Szczecinie i Zamościu?

    • Najbezpieczniej zapewne byłoby potraktować to jako jedno zamówienie, które będzie udzielane w częściach lub z dopuszczeniem do składania ofert częściowych. Proponuję jednak tak konkretne pytania zadawać na forum actuariusowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.