O problemach na własne życzenie

Jako że czas nieco wakacyjny i rozleniwiający wciąż, a z drugiej strony kupa roboty i czasu brak nawet na rozleniwianie, temat też lekki i niekontrowersyjny. Aczkolwiek nieustająco powracający, bo chyba nigdy nie skończą się pytania typu: „co mam zrobić, jak wykonawca nie wpisał mi w ofercie jaki jest termin płatności?”; „co mam zrobić, jak wykonawca nie wpisał mi w ofercie, ile zabezpieczenia należytego wykonania umowy wniesie?” Jednym słowem, będzie o problemach, które zamawiający stwarzają sobie na swoje własne życzenie – o formularzach oferty i „zaparafowanych wzorach umowy”.

Nie rozumiem tej manii wśród wielu zamawiających, którzy każą wykonawcom wpisywać w ofercie samodzielnie kupę różnych rzeczy, które z góry jasno i klarownie są ustalone w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Jeśli zamawiający ustala, że na przedmiot zamówienia będzie wymagać 12 miesięcy gwarancji, po co zostawiać jakiekolwiek pole w tym zakresie do wypełnienia wykonawcy? Wszak wystarczy, jak już koniecznie zamawiający chce mieć wyraźne oświadczenie w tej mierze, wpisać z góry do formularza te 12 miesięcy. Po cóż kazać wykonawcy wyliczać i wpisywać do oferty wysokość zabezpieczenia należytego wykonania umowy? Taż zamawiający ustalił, jaki to będzie procent wynagrodzenia, w ofercie ma cenę, wyliczenie jednego z drugiego to nie jest chyba filozofia, z którą sobie sam nie poradzi po wyborze najkorzystniejszej oferty?

Takich przypadków jest kupa i pomysłowość zamawiających wydaje się nie znać granic. Wykonawca nie wypełni któregoś pola (bo po co ma na przykład przed złożeniem oferty wskazywać, w jakiej formie złoży zabezpieczenie, skoro decyzję w tej sprawie może podjąć choćby i w ostatniej chwili) albo machnie się w liczeniu (np. mnożąc cenę oferty razy procent zabezpieczenia) i potem zamawiający płacze, a często i gotów nawet odrzucać ofertę – „no bo przecież w siwz wymagaliśmy, aby to było w ofercie, więc treść oferty jest niezgodna z siwz”. Tymczasem nie jest dobrym pomysłem ani nakazywanie wypełniania wykonawcom wydumanych pól w formularzu oferty (w zupełności wystarczy jego nazwa i adres, elementy podlegające ocenie według kryteriów i wskazanie zakresu, jaki zamierza powierzyć podwykonawcom), ani – zazwyczaj – odrzucanie z takiego powodu ofert.

Brak okresu gwarancji? Czyli wykonawca oferuje gwarancję zgodną z siwz. Gwarancja dłuższa niż wymagana? Cóż, przyjmujemy taką, dlaczego nie. Gwarancja krótsza niż wymagana? Cóż, to zależy – albo poprawa na wymagany okres byłaby istotną zmianą oferty (i wówczas poprawka jest niemożliwa, a oferta do odrzucenia), albo nieistotną (i wówczas istnieje obowiązek poprawienia w oparciu o art. 87 ust. 2 pkt 3 Pzp), wszystko zależy od konkretnego wypadku. Kwota zabezpieczenia wyliczona niepoprawnie? Oczywista omyłka rachunkowa… Oczywiście, można powiedzieć, że skoro tak się to kończy, to w czym problem. Ano problem w tym, że zamawiający musi tracić czas i marnować energię (swoją i wykonawcy) na poprawianie omyłek, dorabianie tłumaczeń, dlaczego mimo braku nie odrzuca, odpowiadanie zbulwersowanym konkurentom (którzy czepią się każdej pierdoły, jeśli mają okazję i im się chce)…

Zresztą, nawet jeśli brak niepotrzebnych elementów oferty, które wykonawca miałby sam wypełniać, warto zauważyć, że formularze ofert przygotowywane przez zamawiających niezwykle często posiadają w swej treści sporą liczbę rozmaitych oświadczeń wykonawcy. Przychodzi potem taki zamawiający, który żądał oświadczenia w treści oferty typu „Zobowiązuję się wnieść zabezpieczenie należytego wykonania umowy w wysokości x% wartości zamówienia przed podpisaniem umowy” albo „Deklaruję, że udzielę gwarancji na okres 12 miesięcy na przedmiot umowy” i płacze, że musi odrzucić ofertę, bo wykonawca pozmieniał formularz i w tym zmienianiu zapomniał o tym oświadczeniu. I znowuż według niego treść oferty jest niezgodna z siwz. Tymczasem zobowiązanie do wniesienia zabezpieczenia jest w siwz, a okres gwarancji jest wskazany na sztywno w umowie – po cóż więc dodatkowe doświadczenia w ofercie?

Prostym lekarstwem na takich zamawiających jest prośba o wskazanie, czy ich zdaniem spotykane w formularzach także powszechnie oświadczenie typu „Zobowiązuję się do podpisania umowy na warunkach określonych w siwz” nie mieści w sobie wszystkich takich zapomnianych oświadczeń – bo przecież, skoro w siwz napisano, że warunkiem podpisania umowy jest wniesienie zabezpieczenia, takie oświadczenie w zupełności wystarczy. Bo przecież, skoro w umowie wskazano gwarancję 12 miesięcy, to zobowiązanie do podpisania umowy o takiej treści także w zupełności wystarczy. Nieco więcej tłumaczenia zaczyna się, gdy w ofercie wykonawca zeżre i takie oświadczenie. No bo wtedy zamawiającemu już trudno wskazać coś w samej ofercie w zamian. Tymczasem w gruncie rzeczy z samego faktu, że oferta została złożona w konkretnym postępowaniu można wnioskować akceptację wszystkich warunków postawionych przez zamawiającego – chyba że zawiera w sobie jakieś oświadczenia sprzeczne z postanowieniami siwz. Brak oświadczeń (ale już nie ich sprzeczność) może oznaczać tylko braki w formie oferty, ale nie w jej treści.

Do takich niepotrzebnych kłód, jakie rzucają sobie zamawiający pod nogi należy także żądanie od wykonawców złożenia wraz z ofertą zaparafowanego wzoru umowy, który stanowi załącznik do siwz. Wynika to zapewne z nazbyt dosłownego rozumienia art. 66 § 1 kodeksu cywilnego. Nazbyt dosłownego, bo skoro wykonawca odpowiada na ogłoszenie o zamówieniu, składając ofertę i tym samym akceptując jego warunki, i precyzuje cenę i inne elementy stanowiące kryteria, to taka oferta w zupełności spełnia wskazanie z powołanego wyżej przepisu. A brak zaparafowanego wzoru umowy w tej sytuacji, o ile taki wzór został przedstawiony przez zamawiającego i jedyną rolą wykonawcy było jego „zaparafowanie” – znowu – jest tylko brakiem co do formy oferty, a nie treści (choć są zamawiający, którzy próbują wciąż odrzucać za to oferty).

Prawdziwe i zupełnie niepotrzebne problemy zaczynają się z tymi „zaparafowanymi wzorami umowy”, gdy w trakcie postępowania zamawiający zmieniał treść takiego wzoru stanowiącego załącznik do siwz na podstawie art. 38 Pzp. Zamawiający rzadko wtedy dołączają „poprawione, ujednolicone wzory umów”, a wprowadzenie poprawek spada na barki wykonawców. Ci często o nich zapominają i w efekcie… znowuż trzeba się zastanawiać, co z tą ofertą zrobić. Szczęśliwie w ustawie mamy art. 87 ust. 2 pkt 3, który pozwala wybrnąć z tego problemu (marnując jednak czas i energię), ale można się zastanawiać, czy w przypadku gdy zmiany dokonane przez zamawiającego miały spore znaczenie można mówić o poprawkach niepowodujących istotnych zmian w treści oferty.

Warto zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z problemami odwiecznymi. I pewnie pytania, co zamawiający ma zrobić z ofertą, w której wykonawca zapomniał wskazać formę zabezpieczenia, będą się pojawiać tak długo, jak system zamówień będzie istniał. Ba, i tak dobrze jak pytają, a nie od razu biorą się za odrzucanie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.