O obowiązku wykazania uwzględnienia kosztów cyklu życia

O wprowadzonym w ubiegłym roku do ustawy Pzp przepisie art. 91 ust. 2a powiedziano i napisano już wiele. Sam mam zamiar mówić o nim (między innymi) w najbliższy piątek podczas Krak-Zamu. Tam jednak tematem będą głównie działania zamawiających, a tematem tego tekstu jest bezmyślność ustawodawcy. Zresztą – nawet tylko we wspomnianym art. 91 ust. 2a Pzp niejedyna. A chodzi o obowiązek wykazywania w protokole postępowania, w jaki sposób w opisie przedmiotu zamówienia uwzględniono koszty cyklu życia – w sytuacji, gdy waga kryterium ceny stanowi więcej niż 60%.

Już samo sformułowanie – „uwzględnianie kosztów cyklu życia” – jest bezsensowne. Kosztów wszak w opisie przedmiotu zamówienia nijak uwzględnić nie można. Trzeba zgadywać, co ustawodawca miał na myśli. Zapewne chodziło mu o taki sposób sformułowania opisu przedmiotu zamówienia, aby nie występowała różnica w kosztach cyklu życia produktu stanowiącego przedmiot zamówienia, niezależnie od tego, kto i co zaoferuje. Ewentualnie – aby uwzględnić w opisie przedmiotu zamówienia cały cykl życia tegoż produktu (a więc aby to wykonawca tym przedmiotem przez cały ten okres się zajmował w ramach zamówienia).

Innym bezmyślnym rozwiązaniem jest sprecyzowanie okoliczności, w których taki opis ma się w protokole pojawić. Jeśli zamawiający ustanowi wagę kryterium ceny nieprzekraczającą 60% – nie musi tego robić. I może tak być (ba, najczęściej tak jest), że zamawiający ustanawia wagę ceny na owe magiczne 60% (lub mniej), a pozostałą treść tych kryteriów wypełnia elementami nie mającą nic wspólnego z kosztami cyklu życia – choćby terminem wykonania czy – o zgrozo – terminem płatności. Nie kwestionuję przy tym w tym miejscu tego, czym te 40% jest wypełniane. W wielu wypadkach problemu kosztów cyklu życia po prostu nie ma w zamówieniu, bo taka już jest jego natura. Ale tam gdzie one są, zrozumieć tego nijak się nie da.

Bardzo cenna jest zachęta ustawodawcy do ujmowania kosztów cyklu życia w ocenie ofert – szkoda tylko, że postanowił zrobić z tego tylko wytyczną, podczas gdy z zasady nieprzekraczania przez cenę 60% zrobił obowiązującą zasadę. A zamawiacze patrzą przede wszystkim na te przepisy, które nakładają na nich obowiązki. Jeśli chcielibyśmy doszukiwać się jakiegoś sensu, to jego warunkiem musiałoby być działanie ustawodawcy odwrotne: niech zamawiający konstruują kryteria z głową i koszt cyklu życia uwzględniają zawsze, gdy powinien się pojawić. Resztę można sobie darować, w szczególności przepis ograniczający wagę ceny.

Ps. Proszę o wybaczenie sześciu rzeczowników z rzędu w tytule dzisiejszego tekstu. To odrobina przesady. Ale alternatywą był tytuł barokowy, niemieszczący się na ekranie… Usprawiedliwić się mogę oszołomieniem okrągłą liczbą, która na liczniku wpisów się pojawiła – równe 400 :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.