O orientacyjnej wartości zamówienia

Od tego roku spora grupa zamawiających jest zobowiązana do publikowania na swoich stronach internetowych planów postępowań o udzielenie zamówień, jakie mają zamiar przeprowadzić w kolejnym roku. Plan taki ma zawierać informacje o planowanych postępowań w dość podstawowym zakresie: temat, rodzaj zamówienia, planowany tryb, orientacyjną wartość i przewidywany termin wszczęcia. Na dodatek w zasadzie nie wiąże zamawiającego – co o tyle istotne, że rzadko się zdarza, by tego typu plany były w pełni dotrzymywane. Pojawiają się nowe zamówienia, z innych się rezygnuje, a wartości czy terminy wszczęcia są dość płynne. Niemniej takie informacje mogą być cenne dla wykonawców – zwłaszcza w przypadku instytucji, które organizują więcej zamówień publicznych i oferty składa się tam częściej.

Jednak przeglądając plany publikowane przez zamawiających można spotkać się z różnymi „szkołami” ich wypełniania – przynajmniej w zakresie jednej z wymaganych informacji: orientacyjnej wartości zamówienia. Są zamawiający, którzy podają konkretne kwoty (rzecz jasna – w dużej mierze szacunkowe, ale przecież zwykle te plany opracowuje się na podstawie planów finansowych, a do tych konkretne kwoty są przyjmowane na podstawie jakichś sprawdzonych założeń), ale są także i tacy, którzy podają informacje znacznie bardziej ogólne: czy wartość przekracza czy nie przekracza progi unijne. Którzy mają rację?

Oczywiście, hasło „orientacyjna wartość zamówienia” jest dość ogólne. UZP (który w swoim planie podaje konkretne kwoty) opublikował swego czasu opinię w tym zakresie, w której znalazły się dwa stwierdzenia: najpierw wskazano, aby wartość określała wielkość lub zakres zamówienia w sposób jak najbardziej rzeczywisty, a w kolejnym zdaniu – że istotne jest to, aby jasno wskazywała, czy mamy do czynienia z zamówieniem podprogowym czy „nadprogowym”.

Zastanawiam się jednak, jakąż to informację otrzymują wykonawcy, gdy widzą tylko hasło: „powyżej progu, o którym mowa w art. 11 ust. 8 Pzp”. Wszak to oznacza, że może chodzić równie dobrze o dostawę o wartości pół miliona (w przypadku niektórych zamawiających), jak i stu milionów złotych. Albo przy robotach budowlanych – przy zamówieniu podprogowym mamy rozbieżność między 125 tys. zł a 20 mln zł. Różnica kolosalna. Mniejszy wykonawca zapewne nie będzie sobie zawracał głowy większymi zamówieniami, większy – odwrotnie. To, jak zamówienie ma się do progów ustawowych, dla wykonawcy ma bardzo małe znaczenie. To istotne przede wszystkim dla zamawiającego, który w zależności od wartości musi przewidzieć różny czas na postępowanie.

Dla wykonawcy ważne jest, czy zamówienie jest w jego zasięgu, czy jest w stanie je zrealizować. Czy ma zasoby konieczne do tego, aby podołać wyzwaniu, a jeśli nie ma – czy może w jakiś sposób uprzedzić fakty i porozumieć się z innym podmiotem, aby takimi zasobami dysponować. Wpisywanie samych progów jest może łatwiejsze dla zamawiających. Ale nie daje wykonawcy takiej informacji, jaką z planu powinien wynieść. Tak więc, jeśli ten plan ma spełniać swoją funkcję, ową orientacyjną wartość zamówienia należy wyrazić jakąś kwotą – także orientacyjną, ale jednak konkretną.

Oczywiście, sam plan ma ograniczoną użyteczność także z innych powodów. Np. publikowanie go na stronie internetowej zamawiającego zamiast w jakimś centralnym repozytorium (choćby w BZP – choć trudno mi to przez klawiaturę przechodzi, bo BZP stanowi obecnie wzór tego, jak nie powinien wyglądać system informatyczny) – gdyby takie plany były zbierane razem, wykonawcom łatwiej byłoby odszukać interesujące ich tematy. Wypadałoby je tylko uzupełnić o informację o planowanym miejscu realizacji zamówienia (co nie powinno być problemem, kody NUTS dobrze się sprawdzają) i orientacyjny kod CPV, aby umożliwić realne ich przeszukiwanie.

Ograniczona użyteczność planu wynika także z faktu, że raz napisany, pozostaje zwykle niezmieniany. Ale ustawa nie przewiduje konieczności jego aktualizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.