O niewypełnionej ofercie

Rzadko bo rzadko, ale zdarza się sytuacja, gdy wykonawca nie wypełni jakiegoś pola w ofercie. Albo ewentualnie nie skreśli czy nie odznaczy jednej z dwóch opcji do wyboru itd. Zwykle to tylko niedopatrzenie i pośpiech. Skutki tego jednak mogą być niezwykle bolesne. Wyobraźmy sobie, że Wykonawca zapomniał podać ceny za realizację zamówienia. Cóż, jeśli nie ma innego dokumentu w ofercie, z którego taka cena by wynikała, nic z tym zrobić nie można. Ale to sytuacja w zasadzie czysto teoretyczna – częściej w praktyce pojawiają się problemy związane z tym, że wykonawca nie wypełnił pola na termin realizacji, okres gwarancji itp.

Pół biedy jeśli zamawiający określił te parametry na sztywno w specyfikacji i oświadczenie w ofercie miało być tylko potwierdzeniem przyjęcia takich warunków. Zwykle w formularzu znajdzie się inne oświadczenie, które obejmuje takie okoliczności (zobowiązuje się do podpisania umowy na warunkach zawartych we wzorze stanowiącym załącznik do SIWZ), a nawet i bez takiego oświadczenia można próbować taką ofertę bronić (wszak samo złożenie oferty w domyśle oznacza akceptację warunków przetargu). Jednak po co w takie okoliczności się pakować? Jeśli jakieś parametry zamawiający ustala na sztywno, nie ma najmniejszego sensu wymagać od wykonawców wypełniania takich pól. To jest proszenie się przez zamawiającego o kłopoty (pisałem zresztą o tym szerzej u zarania „szponów”).

Gorzej, gdy parametr jest pozostawiony do wypełnienia z tego powodu, że wykonawca może podać tu różne wartości i potem są one oceniane w ramach jakiegoś kryterium oceny ofert. I zapomnienie jakiegoś parametru w tym polu może mieć fatalne skutki. Dowodem mogą być sytuacje opisane w orzecznictwie KIO – np. w uchwale KIO/KD 8/16 czy w wyroku KIO 828/16. W obu tych sytuacjach kryterium oceny była długość okresu gwarancji, okres ten należało podać w ofercie, w obu wykonawca zapomniał o wypełnieniu tego pola. W jednym z tych wypadków zamawiający uznał, że w takim wypadku do oceny przyjmuje minimalny wymagany okres gwarancji, w drugim odrzucił ofertę, ale wykonawca przeciwko odrzuceniu protestował dowodząc, że skoro potwierdził spełnianie wymagań zamawiającego, to potwierdził także i zaoferowanie minimalnego okresu gwarancji.

Problem w tym, że takie uzupełnienie (de facto) oferty jest problematyczne. No bo dlaczego zamawiający miałby przyjmować, że w takim wypadku wykonawca chciał zaoferować minimum? Z tych też powodów KIO w obu wskazanych wyżej wypadkach uznawało, że takie oferty nadają się do odrzucenia. Z takich też powodów zdarza się czasami widzieć w formularzach ofert zapisy typu: w przypadku niewypełnienia tego pola zamawiający uzna, że zaoferowano parametr X.

Są jednak sposoby, które pozwalają dość łatwo zapobiec przynajmniej części tych problemów. Jeśli sięgniemy po okres gwarancji, o którym mowa powyżej, wystarczy nie zamieszczać w formularzu oferty punktu: „oferuję gwarancję na okres …”, ale go zmienić w taki sposób, aby jego niewypełnienie nie miało żadnych negatywnych konsekwencji. Czyli np. napisać: „oferuję przedłużenie okresu gwarancji ponad wymagane minimum X o …”. I chyba znacznie łatwiej bronić tego, że skoro nie wypełnił, to nie oferuje przedłużenia.

Oczywiście, nie jest to narzędzie uniwersalne. Ale sprawdzi się przy przedłużeniu okresu gwarancji, skróceniu okresu realizacji. Analogicznie można postępować z innymi oświadczeniami. Zamiast żądania spisu podwykonawców można napisać „Zamierzam wykonać zamówienie sam, z wyjątkiem następujących części zamówienia: …. itd.”. Albo: „informacje zawarte w niniejszej ofercie nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa z wyjątkiem …”. Albo (wykraczając poza ofertę): „osoby wskazane w wykazie stanowią zasób wykonawcy, z wyjątkiem osób wskazanych w poz. …, które stanowią zasób podmiotu trzeciego …”.

Jeśli się da zminimalizować ryzyko kłopotów przy niewielkim nakładzie pracy – warto to robić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.