O przekazywaniu załączników do odwołania

Jednym z obowiązków odwołującego jest przekazanie kopii odwołania zamawiającemu. Jeśli odwołujący tego nie uczyni, odwołanie przepada – stanowi o tym art. 189 ust. 2 pkt 7 Pzp. W szczegółach jednak, jak zwykle, siedzą małe diabełki. Mianowicie odwołanie to nie tylko kilka stron papieru z opisem zarzutów i żądań, ale także załączniki. A te bywają rozmaite. I w kwestii tych załączników interpretacja przepisów o przekazywaniu kopii odwołania może być różna.

Przykładem może być wyrok KIO z 9 kwietnia 2014 r. (sygn. akt KIO 597/14). Zamawiający chciał odrzucenia odwołania właśnie na omawianej podstawie, ponieważ otrzymał niekompletną kopię odwołania – brakowało wymienionych w jego treści załączników: odpisów z KRS odwołujących oraz dowodu przekazania kopii odwołania zamawiającemu. Problem jednak w tym, że odpisy z KRS zamawiający posiadał – zostały złożone wraz z ofertą (a nawet gdyby ich nie posiadał – można wskazać, że miał do nich swobodny dostęp). Zaś wymaganie, aby kopia odwołania obejmowała także dowód jej przekazania jest czystej wody absurdem i wymaganiem od wykonawcy, aby miał dostęp do wehikułu czasu. Nie dziwota zatem, że KIO takie argumenty bez wielkich dyskusji odrzuciła, a odwołanie rozpatrzyła merytorycznie*.

Inny przykład to wyrok KIO z 23 stycznia 2012 r. (sygn. akt KIO 19/12). Tu zamawiający nie otrzymał przywołanych w treści odwołania dowodów na potwierdzenie stawianych zarzutów. Ale dowodami tymi były na przykład specyfikacja albo oferta konkurencji (z konkretnym wskazaniem miejsc w tych dokumentach), a więc dokumenty, którymi zamawiający i tak dysponował. Innym dowodem powoływanym w treści była opinia biegłego – która jednak dopiero miała być na wniosek odwołującego przeprowadzona, a zatem chwilowo nie istniała. Także i tu KIO zatem przystąpiła do merytorycznego rozpatrywania odwołania.

Bywa jednak odwrotnie. Najlepszym przykładem jest wyrok KIO z 2 lutego 2015 r. (sygn. akt KIO 137/15). Tam załącznikiem do odwołania, który nie został przekazany zamawiającemu nie był formalny papierek, ale „pismo procesowe z wyjaśnieniami niezgodności siwz w ofercie wykonawcy”. W załączniku tym tak naprawdę znalazło się szczegółowe omówienie zarzutów pod adresem oferty konkurencyjnej, które to zarzuty miały stanowić podstawę odrzucenia tej oferty. Nieprzekazanie tego załącznika skutkowało tym, że zamawiający tak naprawdę nie znał szczegółów odwołania. W efekcie nie mógł się do niego ustosunkować. Ba, można wskazać, że wykonawca zagrywał na własną niekorzyść, bo w ten sposób rezygnował z szansy na uwzględnienie odwołania przez samego zamawiającego. KIO to odwołanie odrzuciło – uznało, że przekazanie odwołania bez tego załącznika było równoznaczne z nieprzekazaniem odwołania.

Wydawałoby się więc, że jest łatwo. Gdy załącznikami są dokumenty stricte formalne albo takie, którymi zamawiający dysponuje (co jest bardzo częste), problemu nie ma. O ile tylko da się zidentyfikować, co i z czego wynika, sprawa jest jasna. Jeżeli natomiast załączniki zawierają zarzuty lub ich uszczegółowienie albo dowody nieznane stronom – sytuacja jest inna. Jednak tylko „wydawałoby się”, bo czasem życie bywa bardziej skomplikowane.

W 2013 r. przed oblicze KIO trafiło odwołanie, w którym trafił się taki problem „z pogranicza”. Mianowicie zamawiający otrzymał kopię odwołania, w którym powołano się na dowody w postaci pism Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa. Nie określono ich jako załączniki, ale jako dowody. Znalazły się w odwołaniu przekazanym Prezesowi UZP, ale w przekazanej dzień wcześniej kopii odwołania ich nie było. Odwołujący tłumaczył się faktem, że opinie te uzyskał po przesłaniu kopii, jednak KIO w postanowieniu z 19 lutego 2013 r. (sygn. akt KIO 252/13) stwierdziła, że w takim wypadku należało dosłać kopie tych opinii zamawiającemu po ich uzyskaniu. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Katowicach, a ten w wyroku z 11 kwietnia 2013 r. (sygn. akt XIX Ga 179/13) uznał, że owe brakujące dowody nie stanowiły w istocie dowodów, ponieważ stanowiły jedynie „potwierdzenie faktu, iż osoby, do których były skierowane jako odpowiedzi na wnioski o weryfikacji uprawnień budowlanych, panowie (…) nie posiadają uprawnień budowlanych w nieograniczonym zakresie”. Nie do końca potrafię powody takiego rozumowania dostrzec. Być może problem był w tym, że w niczym one nie pomagały odwołującemu, wręcz przeciwnie…

Na ten wyrok powołuje się KIO czasami w mniej kuriozalnych sytuacjach. Przykładem jest tutaj wyrok KIO z 27 marca 2015 r. (sygn. akt KIO 491/15). Stwierdzono w nim (powołując się na katowicki wyrok sądu), że brak dowodów w kopii odwołania przekazanej zamawiającemu nie jest podstawa odrzucenia odwołania. „Dokumenty powołane przez odwołującego jako dowody zostały wskazane w treści odwołania. Zamawiający z treści odwołania uzyskał również wiedzę, jakich okoliczności mają dowodzić powołane dokumenty, zatem nie był ograniczony w możliwości przygotowania stanowiska w sprawie oraz powołania dowodów na twierdzenia przeciwne do stanowiska odwołującego.” Problem w tym, że nie wiemy tutaj, o jakie konkretnie dowody chodziło. Być może treść odwołania była na tyle szczegółowa, że dowody nie były konieczne do oceny zarzutów i odniesienia się do nich. A może nie? A może to właśnie z dowodami trzeba było polemizować? I skąd zamawiający miał wiedzieć, że w odwołaniu jest wszystko, co konieczne? Być może podważenie dowodów było możliwe na podstawie czegoś, co w głównej treści odwołania nie było cytowane?

Podobnie w wyroku KIO z 1 października 2013 r. (sygn. akt KIO 2210/13): „Na marginesie można dodać, że większa część dokumentów powołanych jako dowody znajdowała się w posiadaniu zamawiającego w dniu wniesienia odwołania. Odrzuceniu odwołania z powodu braku niedołączenia do niego dokumentów wskazanych jako dowody sprzeciwił się m.in. Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 11 kwietnia 2013 r.” Cóż, większość to nie wszystkie. A automatyzm wskazany w następnym zdaniu budzi niepokój. Oczywiście, nie jest tak, że każdy dowód musi znaleźć się w odwołaniu lub odpowiedzi na odwołanie. Jednak, gdy są dowody powoływane w tych pismach, w mojej opinii, powinny do nich być załączone i przedstawione na równych zasadach wszystkim stronom, a nie tylko KIO.

Swoją drogą, wyżej wskazałem jako dość oczywisty przypadek sytuację, w której zamawiający i tak posiada dokumenty, o które odwołującemu chodzi. Ale wyobraźmy sobie inną sytuację: dowodem jest wezwanie wykonawcy do uzupełnienia dokumentów. Z natury rzeczy znane tylko zamawiającemu i odwołującemu (konkurentom – tylko wtedy, gdy wystąpili o wgląd do dokumentacji postępowania). Co zatem z właśnie z tymi konkurentami? Czy odwołanie bez załączonego takiego dowodu da im możliwość oceny, czy powinni przystąpić do odwołania (ba, niekiedy wnieść sprzeciw)? Nie sposób tego ocenić bez oceny konkretnego przypadku. Tak więc w ocenie takich sytuacji trzeba być ostrożnym :)

*) W tym samym odwołaniu natkniemy się także na inny ciekawy argument zamawiającego dotyczący przekazania odwołania – mianowicie otrzymał ją w ostatnim dniu terminu na wniesienie odwołania, ale po godzinie 14:00, którą wskazał jako graniczną do odbierania korespondencji w siwz… Cóż, bez komentarza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.