O kryteriach oceny bez wag

Przepisy ustawy Pzp nakazują zamawiającemu podanie w ogłoszeniu o zamówieniu informacji o kryteriach oceny ofert i ich znaczeniu. W specyfikacji istotnych warunków zamówienia konieczne jest podanie szczegółowego sposobu oceny ofert, w tym wag stosowanych kryteriów. Odstępstwo od wskazywania wag kryteriów jest możliwe tylko „z obiektywnych przyczyn” i wówczas zamawiający szereguje kryteria w kolejności ich ważności. Jest to zresztą implementacja art. 67 ust. 5 dyrektywy 2014/24/UE.

Problem z wagami jest taki, że zamawiający powinien dokonać biznesowej kalkulacji: jaki podział tych wag, jaki sposób oceny jest dla niego najbardziej opłacalny. Oczywiście, nie w każdym wypadku tak to działa – nie wszystko da się policzyć (np. estetykę czy kwalifikacje szkolącego) – kryteria jednak często dotyczą spraw, które da się skalkulować. Sięgając po przykład: gdy zamawiający przyzna kryterium ceny 60% znaczenia, a kryterium przedłużenia bezpłatnego serwisu gwarancyjnego o dodatkowy rok 40%, decyzja racjonalnie działającego wykonawcy zawsze będzie zależała od kalkulacji zysków i strat. Jeśli cena za przedmiot zamówienia wynosi 100 zł, a dodatkowy rok serwisu kosztuje 10 zł, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaoferowanie tego dodatkowego roku (nawet mimo podniesienia kosztu realizacji), inaczej nie ma szans w walce z konkurencją. Zamawiający musi być świadom takiego problemu i tak ustawiać kryteria, aby miały sens, a nie pozostawały martwe.

Niestety niezwykle często problem ten jest lekceważony, a wagi kryteriów (i sposoby oceny w poszczególnych kryteriach) są niejako wytrzepywane „z rękawa”, bez żadnej analizy, a czasami wbrew jakiemukolwiek rozsądkowi. Szczególnie przysłużyła się temu ostatnia nowelizacja nakładająca na wielu zamawiających limit wagi kryterium ceny (60%), co niezwykle często powoduje wypełnianie pozostałych 40% właśnie takimi kryteriami bez sensu (zwykle martwymi – kto nie zaoferuje skrócenia terminu wykonania i nie zarobi tych 40 punktów, właściwie nie będzie miał szansy na zwycięstwo w przetargu). Co prawda w mojej opinii najbardziej winnym jest w tej sytuacji ustawodawca, który wprowadził bezsensowną zasadę – ale nawet to nie zwalnia zamawiających z myślenia.

Oczywiście, kryteria można dobrać z sensem i wagi ustawić w taki sposób, aby miały one sens i zachęcały do faktycznej konkurencji między wykonawcami. Są też jednak ciekawe metody porównania ofert, w których owe „wagi” schodzą na drugi plan – mimo zastosowania kryteriów innych niż cena. Przykładem jest ocena dwuetapowa, w której na pierwszym etapie bierze się pod uwagę kryteria jakościowe, a na drugim etapie cenę. Działa to następująco: opisuje się szczegółowo kryteria jakościowe wskazując za co i ile punktów można otrzymać. Można przy tym przewidzieć, że ocena w tym zakresie poniżej pewnego poziomu skutkuje odrzuceniem oferty jako niespełniającej norm jakościowych (o ile wykonawca może schrzanić przedmiot oceny aż tak bardzo, a nie mamy tylko oceny jakiegoś technicznego parametru na zasadzie „od-do” lub „spełnia-nie spełnia”). Na drugim etapie przykłada się ocenę z kryteriów jakościowych do parametru dotyczącego ceny. Czyli na przykład stosuje się powszechny wzorek „cena minimalna / cena oferty badanej”, ale wynik mnoży się nie przez wagę kryterium, ale przez wynik otrzymany przez badaną ofertę na pierwszym, jakościowym etapie oceny. Im kto miał wyższy współczynnik jakości, tym bardziej podnosi to jego ocenę.

Spójrzmy na przykład. Mamy dwie oferty, z cenami 80 zł i 100 zł. Pierwsza z nich dostaje w kryterium jakości 5 punktów, a druga 10 punktów. W efekcie ocena pierwszej oferty wygląda następująco: 80 zł / 80 zł x 5 = 5, a ocena oferty drugiej: 80 zł / 100 zł x 10 = 8. Jednak i tu nie można zapomnieć o tym, że trzeba jednak skalkulować wartość ocenianych elementów. Tym razem decydująca jest rozpiętość ocen w kryterium jakościowym, bo to różnice, jakie tam mogą się pojawić, decydują w dużej mierze o ostatecznej ocenie. Zresztą, opisany sposób daje podobne efekty jak zastosowanie standardowych algorytmów przy wadze 50:50 – ale nie identyczne (jeśli wprowadzimy więcej ofert – np. z ceną 90 zł i oceną jakościową 9 punktów – pojawiają się różnice).

Szkoda tylko, że trudno pogodzić taki sposób z ustawą i trzeba szukać uzasadnienia „obiektywnej przyczyny” dla odejścia od wag.

Ps. Miałem ostatnio telefon od koleżanki dręczonej przez kontrolę. Kontrolujący poprosił zamawiającego o to, aby mu wskazał sensowność wag przyjętych kryteriów. Co prawda w tym wypadku kryterium pozacenowym były kompetencje personelu, w związku z czym kryteria dość trudno do siebie wzajemnie odnieść (sprowadzić do jakiegoś wspólnego mianownika), jednak sam przykład kontrolującego, który interesuje się tą materią jest budujący :)

4 komentarze do: “O kryteriach oceny bez wag

  1. Dzień dobry,

    co myśli Pan o takiej, przykładowej konstrukcji:

    Zamówienie X, usługi, odbiór odpadów komunalnych.
    Cena – max 60 pkt – obliczamy wg powszechnie znanego „wzorku”;
    Kryterium ekologiczne – max 40 pkt – pojazd z silnikiem spełniającym określone normy emisji spalin, np. EURO, gdzie:
    EURO 3 – 30 pkt
    EURO 4 – 35 pkt
    EURO 5 – 40 pkt

    albo, żeby wyjaskrawić

    EURO 3 – 33 pkt
    EURO 4 – 37 pkt
    EURO 5 – 40 pkt

    Oczywiście nie pytam to o samo kryterium ekologiczne, a o skoki punktowe w tym kryterium. Chodzi o to, że często spotykam się z, nazwijmy to, zabezpieczeniem zamawiających stosowanym po to, by drugie kryterium nie złamało pewnej cenowej racjonalności i porządku, tzn. żeby rodzaj normy EURO nie wpłynął na podwyższenie ceny usługi. Dlatego „pułap startowy” w tym kryterium, tj. EURO 3, dostaje aż 33 pkt na 40 możliwych.

    Proszę o Pana opinię.

    • Cóż, faktyczna waga tego kryterium wynosi mniej niż 40% – zamawiający zapewne pisze w SIWZ, że wagi to 60 i 40, ale faktycznie cena ma wagę (zaokrąglając) 86%, a kryterium ekologiczne 14% (w drugim przykładzie – odpowiednio 90% i 10%).
      Swoją drogą – trochę rozumiem zamawiających, którzy czasami kombinują, jak poradzić sobie z przepisem, który w mojej ocenie nie ma sensu. Ale mogą wtedy wpaść w inną pułapkę. W tym wypadku być może da się opisać standardy jakościowe na tyle, żeby wytłumaczyć się z wagi ceny przekraczającej 60% (a może są opisane) :)

      • Muszę przyznać, że sama również stosuję podobny sposób na ustalanie wagi kryterium, czyli np. cena 60pkt a pozacenowe 40pkt i jestem mocno zaskoczona odpowiedzią. Próbuje rozszyfrować sposób obliczenia i kompletnie nie mam pojęcia skąd wzięły się wartości 86% i 14% oraz 90% i 10% w podanym przykładzie.

        • Patrząc na pierwszy przykład, tam gdzie norma EURO 3 oznacza 30 punktów – skoro ta norma to wymagane minimum, to te 30 punktów jest po prostu martwe. Każda oferta je otrzyma, a prawdziwe różnicowanie w tym kryterium jest pomiędzy 30 a 40 punktów (czyli ma skalę 10 punktów). Jeśli zatem mamy 60 punktów w cenie i 10 punktów w spalinach, to wagi tych kryteriów to odpowiednio 86% i 14%…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.