O wyborze dwóch ofert najkorzystniejszych

Tak się ostatnio złożyło, że zarówno na swoim firmowym podwórku, jak i w prasie trafiłem na sytuacje, w których zamawiający chciałby wybrać dwie równorzędne oferty i korzystać z usług dwóch wykonawców. I to nie w przypadku różnych części zamówienia, ale tego samego przedmiotu. Na własnym podwórku kwestia dotyczyła zamówienia nieobjętego przepisami ustawy, ale i tak sprawa budziła pewne wątpliwości. Na szczęście tu zamawiający nie był ograniczony właściwie żadnymi regulacjami, rozwiązanie było korzystne zarówno dla zamawiającego, jak i obu wykonawców, sprawa skończyła się sukcesem. Zresztą, nie pierwszy to taki przypadek.

Na forum publicznym natomiast podobna sprawa pojawiła się w „Prawnej” z 17 stycznia w tekście S. Wikariaka „Ministerstwo rozważy zakup drugiego SIP”. Chodzi mianowicie o dostęp sądów do systemów informacji prawnej: rozpisano przetarg, w efekcie którego sądy otrzymały dostęp do Legalisa. Tymczasem chciałyby mieć też dostęp do Leksa. I nie dziwota, w zasadzie każdy by chciał móc zajrzeć do obu systemów. Co prawda teoretycznie tu i tu mamy to samo w zakresie podstawowego zasobu – aktów prawa. Ale komentarze, piśmiennictwo, to wszystko się różni, i gdy człowiek chce sobie wyrobić opinię na jakiś kontrowersyjny temat to źródeł wiedzy nigdy nie jest za mało.

Podobnych sytuacji można znaleźć więcej. Gdy zamawiający szuka miejsca na publikację ogłoszeń, też może chcieć, aby opublikowano je w dwóch dziennikach czy tygodnikach o określonym charakterze, a nie tylko w jednym. Dzielenie na części czasami załatwi sprawę (jeśli np. w warunkach określi się odmiennie zasięg tytułu prasowego – np. w pierwszej części odpowiednia sprzedaż w miastach, w drugiej odpowiednia sprzedaż na wsi – warto tylko pamiętać o ograniczeniu ilości części, jakie mogą być przyznane jednemu wykonawcy, bo gdyby jeden wygrał obie części, zasięg ogłoszeń zostałby w praktyce ograniczony), ale czasami nie.

Gdyby napisać w specyfikacji, że wybrane zostaną dwie oferty najkorzystniejsze (według kolejności otrzymanych punktów), to byłby problem? Cóż, ja problemu bym nie robił. Problem w tym, że byłoby to rozwiązanie bardzo nieszablonowe (według dzisiejszych miar)… Sprawa jest dość podobna jak w opisywanym u zarania szponów pomyśle na inne niż zwyczajowo postępowanie z ofertami częściowymi. Jednak kilka na pozór drobnych różnic się pojawia: np. można uznać, że ma tu znaczenie liczba pojedyncza użyta w sformułowaniu „wybór oferty najkorzystniejszej” (cóż, użycie mnogiej byłoby bardzo mylące, ale mogłoby być „oferty lub ofert”). Problem też w ogłoszeniach o udzieleniu zamówienia, które też chyba nie poradziłyby sobie z taką sytuacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.