O zamówieniach w sieci

Niemal dokładnie pięć lat i 250 „szponowych” tekstów temu opublikowałem tutaj tekst na temat wkraczania zamówieniowego świata do Internetu. Cóż, czas minął, a zamówień w Internecie przybyło. Co więcej – ustawa zapowiada przeniesienie całych postępowań na platformę elektroniczną, czego przecież oczekuję od bardzo dawna. Szkoda tylko, że czasu coraz mniej, a konkretnych działań w tym kierunku nie widać. Zresztą – zdawałoby się, że nie ma nic oczywistszego, aby organizowane przez UZP debaty na temat kształtu zapowiadanej nowej ustawy udostępniać w streamingu online. Tymczasem w przedświąteczny czwartek opublikowano tylko krótkie informacje o tym, jakie były główne tematy tych debat – ani śladu chociażby informacji o wnioskach, jakie z tych debat wynikają… Cóż, kiedyś strona internetowa UZP była w polskim Internecie jedynym zamówieniowym światełkiem, dziś UZP nie chyba nadąża za potrzebami. Zresztą, kiedyś wyrok KIO można było dostać mailem, dziś już trzeba czekać na papier przesłany pocztą, elektroniczny Informator UZP zmienił się z miesięcznika w kwartalnik – można mieć więc wrażenie, że na Postępu, wbrew adresowi, w tej sferze cofamy się, a nie idziemy do przodu.

Coraz więcej natomiast w Internecie innych źródeł informacji o zamówieniach, gdzie publikowane są cenne dla użytkowników informacje. Gdy w grudniu 2011 r. pisałem wspomniany na wstępie tekst, było tego niewiele – zaledwie kilka stron internetowych. Przez okres, który minął od tamtego momentu samych stron o charakterze blogów, czy to zamówieniowych, czy takich, na których zamówienia były częstszym gościem, naliczyłem ponad 40. Co prawda w wielu wypadkach strony pojawiały się i po pewnym czasie zamierały, są też takie, które „karmione” są niezwykle rzadko – ale trudno oczekiwać od wszystkich żelaznej konsekwencji. „Szpony” też nie będą ciągnąć się w nieskończoność :) Są też takie witryny, które stawiają przede wszystkim na reklamę własnej działalności, a merytoryczne perełki znajdziemy tam rzadziej…

Jest jednak wciąż spora grupa stron/blogów, na których znajdziemy mniej czy bardziej regularnie publikowane teksty o charakterze merytorycznym – i nawet jeśli chodzi przede wszystkim o reklamę prowadzącej ją kancelarii, to i tak są cenne, bo stanowią źródło wiedzy dostępne dla każdego potrzebującego. Co ciekawe, wciąż działają obie takie strony, które wymieniłem w 2011 r. – bardzo ciekawe Eurozamówienia (publikowane pod szyldem kancelarii Wierzbowski Eversheds, autorami tekstów są głównie Aleksandra Kunkiel-Kryńska i Tomasz Zalewski) oraz Blog Prawa Zamówień Publicznych, który jednak przez lata zmienił nieco charakter i chyba już niewiele tam znajdziemy autorskich tekstów.

Coraz więcej materiałów zamówieniowych znajdziemy na stronach internetowych kancelarii prawniczych, wśród których normą staje się powoli publikacja na stronach internetowych tekstów merytorycznych – taka próbka umiejętności członków zespołu :) Zaledwie kilka miesięcy po „szponach” w sieci pojawiła się strona Co do zasady prowadzona przez kancelarię Wardyński i Wspólnicy (swoją drogą, walczącej kiedyś przed KIO przeciwko możliwości oceny próbek umiejętności członków zespołu w zamówieniu publicznym ;)), gdzie dziś znajdziemy ponad setkę tekstów otagowanych hasłem „zamówienia publiczne”. Niedawno pojawił się blog Eksperci o zamówieniach kancelarii WKB (aczkolwiek w listopadzie i grudniu niestety nic na nim się nie pojawiło).

Mamy też grupę blogów na temat zamówień, prowadzonych przez mniej głośne kancelarie, żywe i warte zaglądania. Od 2012 r. działają blogi Bernadety Podraski oraz Pawła Jaroszewskiego i Macieja Lubiszewskiego – na każdym z nich znajdziemy już pewnie ponad setkę tekstów (a autorzy tego ostatniego na szczęście ostatnio chyba coraz rzadziej zwracają się do czytelnika per „ty” ;)). Podobnie z uruchomionymi w 2013 r. stronami Konrada Różowicza i Agnieszki Dylong (ten ostatni, wbrew adresowi – nie tylko na temat środków ochrony prawnej). Od 2014 r. swoje teksty publikują Paweł Sendrowski i Bartosz Kozłowski, a także Grzegorz Rogalewicz. Cytaty z wyroków KIO w hurtowych ilościach pojawiają się na stronie blogprzetargi.pl. Najnowszym chyba zjawiskiem jest działająca dopiero od września, ale bardzo dobrze prezentująca się strona Agnieszki Wiśniewskiej-Celmer – oby przetrwała próbę czasu :) I nawet jeśli czasem z czymś się nie zgadzam, sam zaglądam wszędzie tam w poszukiwaniu wiedzy. A nawet kontrowersja pcha nas do przodu i otwiera nowe horyzonty.

Pomijam przy tym dużą grupę stron, na których w przeciągu ostatnich kilku miesięcy życia było niewiele, albo po prostu zamówienia były rzadkim gościem, albo ich autorzy koncentrują się nie na twórczości oryginalnej, ale publikowaniu informacji o tekstach pojawiających się w sieci lub prasie, albo reklama zdaje się przeważać nad komentarzem. A takich jest sporo, także na facebooku i innych podobnych wynalazkach.

Jednym zdaniem, źródeł ciekawych informacji znajdziemy w informacji sporo i choć może nie jest to w pełni konkurencja dla prasy fachowej, to i tak jest dobrze. A jeśli jest jakaś strona, której tu nie wymieniłem, a warto ją wymienić – chętnie zajrzę, jeśli dostanę namiar :)

4 komentarze do: “O zamówieniach w sieci

  1. „Trudno oczekiwać od wszystkich żelaznej konsekwencji” – słusznie. Właśnie dlatego jestem (wręcz nieustannie) pod wrażeniem regularności „Szponów”.

    Normalnie nie ma okazji, by to napisać (niestety komentuję raczej jak się nie zgadzam niż, by wyrazić aprobatę), ale jako czytelnik dziękuję za wszystkie teksty :)

  2. Bardzo dziękuję za miłą wzmiankę.

    Regularność to trudny cel do osiągnięcia, jeszcze trudniejsze jest utrzymanie zapału. Oba cele „Szpony” osiągnęły i są pod tym względem wzorcem.

    Powstał przy okazji tego wpisu dość przydatny spis miejsc do regularnego przeglądania. Niestety, część autorów blogów nie umożliwia czytania via RSS – może to przeczytają i poprawią? Dla mnie strona bez kanału RSS jest w zasadzie martwa, bo zwykle zaglądam na nią tylko wtedy, gdy poprzez RSS otrzymam informację o nowym artykule.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.