Kanikuła

Kolejny poniedziałek, 5 lipca, zastanie mnie już na urlopie. Moczącego pięty w morzu, oglądającego gotyckie kościółki i absolutnie nie zajmującego się zamówieniami publicznymi (i na dodatek bez żadnego kabelka do Internetu pod ręką). Zatem zapowiadam dwa tygodnie (a może i trzy, pierwszych parę dni po dłuższym urlopie to zwykle sądne dni) zasłużonej przerwy :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.