O roli przewodniczącego komisji

Jakiś czas temu (niestety już dość długi) dotarła do mnie wieść o przetargu, w którym postawiono niezwykle ciekawy warunek udziału w postępowaniu: dysponowanie osobą, która pełniła funkcję przewodniczącego komisji przetargowej przy udzielaniu zamówienia o wartości co najmniej 100 mln zł (Kubo, dzięki wielkie, i za nowinkę dwa lata temu, i za linka teraz :)). Przedmiotem zamówienia było prowadzenie postępowania o udzielenie zamówienia.

Jaki sens miał ten warunek? Trudno mi odkryć. Cóż, niewątpliwie chodziło tam o na tyle sporą wartość, aby można było przypuszczać, że zamówienie powinno być przyzwoicie zorganizowane (zresztą, jak każde inne, jednak jakoś tak jest, że im więcej kasy, tym więcej owej organizacji). Pytanie tylko, czy spełnienie tego warunku świadczy o czymkolwiek? Czy człowiek, który był owym przewodniczącym, daje gwarancję dobrego doradztwa w zakresie zamówień?

Przyjrzyjmy się takiemu przeciętnemu przewodniczącemu. Kim jest? Wszystko zależy od kultury organizacyjnej zamawiającego. Czasami będzie nim człowiek od zamówień. W innej instytucji będzie nim jednak człowiek, który całą imprezę nadzoruje od strony merytorycznej, ale w kwestii zamówień opiera się na opiniach ludzi wyspecjalizowanych w temacie. A jeszcze w innym wypadku będzie to figurant, odpowiednio ważny, ale w ogóle niezainteresowany… Nie wspominając o przypadku, gdy nie tylko przewodniczący, ale i cała komisja jest kompletną fikcją, realizowaną tylko w celu wypełnienia ustawowego obowiązku.

Ba, zakres obowiązków przewodniczącego też może się różnić. W jednym wypadku będzie robić wszystko, w drugim niewiele. Zazwyczaj w teorii ma organizować prace komisji, ale w praktyce bywa z tym różnie. Niektórzy przewodniczący traktują przewodniczenie niezmiernie poważnie, w innym wypadku tym, kto faktycznie organizuje całą sprawę jest jakaś szara eminencja (czasem dla niepoznaki nazywana sekretarzem albo członkiem komisji). Czasami wszystko w komisji działa tak, jak jest zapisane w regulaminie. Czasami regulamin sobie, a życie sobie. A czasami wreszcie to regulamin dostosowuje się do zasobów ludzkich, jakimi zamawiający akurat w tym momencie dysponuje…

A jak być powinno? Cóż, znowu – tak jak danemu zamawiającemu jest wygodniej :)

Ps. Inny warunek w tym samym postępowaniu był zaiste szczególny: w czasach, gdy skarg na wyroki KIO było jak na lekarstwo, zamawiający zażyczył sobie aby wykonawca dysponował osobą, które występowała przez sądem okręgowym przy okazji skargi na orzeczenie KIO, a przedmiotem sporu była ocena zgodności czynności Zamawiającego w postępowaniu z ustawą prawo bankowe. Rzecz jasna, tłumów nie było :)

1 komentarz do: “O roli przewodniczącego komisji

  1. Cyt: … postawiono niezwykle ciekawy warunek udziału w postępowaniu: dysponowanie osobą, która pełniła funkcję przewodniczącego komisji przetargowej przy udzielaniu zamówienia o wartości co najmniej 100 mln zł (………….) Przedmiotem zamówienia było prowadzenie postępowania o udzielenie zamówienia.
    Mniemam iż zamawiającemu, nie mającemu bladego pojęcia o zamówieniach, chodziło o kogoś z doświadczeniem.
    Nie mającemu pojęcia o zamówieniach- tak myślę. Pierwszy nasuwający się wniosek.
    teraz mogą skorzystać z kancelarii prawnych, których jest multum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.