O korektorze i innych barbarzyństwach

Swoją karierę zamówieniową zaczynałem na stanowisku nietypowym, zamówieniowo-księgowym. Więcej tam było zamówień niż reszty, jednak parę nawyków księgowych we mnie wpojono. M.in. na moją prywatną czarną listę trafiło narzędzie zwane korektorem. Bo w księgowości na papierach (a były to czasy papierów jeszcze) nie mazia się – jeśli coś było źle zaksięgowane, księguje się jeszcze raz. A jeśli już innego wyjścia nie ma, powinno się poprawkę wprowadzać tak, aby było wiadomo co było przed, co było po i kto poprawił.

Takie poprawianie w zamówieniach to jednak też problem – szczególnie gdy mowa o poprawianiu oferty. Nie chodzi mi tu o poprawki wynikające z art. 87 ustawy Pzp, dokonywane przez zamawiającego po otwarciu ofert (swoją drogą, nie powinny polegać na kreśleniu po ofercie, ale na sporządzaniu odpowiednich oświadczeń o poprawie omyłek, przekazywanych wykonawcom), ale o poprawki, jakie każdy zamawiający prędzej czy później napotka naniesione w złożonej ofercie. Tu data poprawiona, tam cena, gdzie indziej jeszcze jakaś inna poprawka w treści oferty. W różnych technikach – np. korektor i nowa treść na korektorze, albo skreślenie, obok nowa treść i parafka jakiegoś mniej lub bardziej anonimowego autora poprawki.

Chyba większość zamawiających wpisuje w specyfikacjach wymóg, aby poprawki w treści oferty były dokonywane w określony sposób – generalnie zmierzający do tego, aby była pewność, że osoba podpisująca ofertę akceptowała także wspomnianą poprawkę. W praktyce jednak (jak wyżej wskazałem) z przestrzeganiem tych wytycznych różnie bywa. I zamawiający stają przed problemem, cóż dalej z taką ofertą począć. Kilka razy takimi przypadkami zajmowała się Krajowa Izba Odwoławcza.

Np. w sprawie KIO 74/12 przedmiotem odwołania była poprawka w ofercie polegająca na poprawieniu okresu gwarancji (bez parafki). Zamawiający ofertę odrzucił na podstawie art. 89 ust. 1 pkt 2 Pzp (treść oferty niezgodna z treścią siwz – bo w siwz było wskazanie, że poprawka ma być parafowana). Izba orzekła, że to niewielkie uchybienie formalne, a nie niezgodność z treścią siwz, a „brak autoryzacji [poprawki] … pozostaje poza dyspozycją przepisu art. 89 ust. 1 pkt 2”. I odwołanie uwzględniła. Podobny przedmiot sporu był w sprawie KIO 1442/12 – wykonawca domagał się odrzucenia konkurencyjnej oferty na podstawie tej samej normy z uwagi na nieparafowanie poprawek w formularzu ofertowym (zgodnie z wymogami siwz – nieparafowanie miało skutkować nieuwzględnianiem). Identyczne żądanie miał odwołujący w sprawie KIO 599/13 – przy czym w tym wypadku poprawki były parafowane, tyle że nie wiadomo przez kogo (odwołujący, obok niezgodności oferty z siwz podnosił też argument na rozprawie, iż złożono dwie oferty). W obu ostatnich wypadkach Izba takiej argumentacji nie podzieliła.

I w zasadzie słusznie. Bo jednoznaczne w tych sytuacjach były okoliczności faktyczne. W sprawie KIO 74/12 – wprowadzona po poprawce treść była zgodna z SIWZ. W sprawie KIO 1442/12 – był to ewidentny błąd rachunkowy, który i tak zamawiający sam by poprawił. W sprawie KIO 599/13 – zamawiający wystąpił z prośbą o wyjaśnienia dot. autorstwa parafy i otrzymał zadowalające wytłumaczenie. Są to rzeczy, które zamawiający sprawdzić musi. Czasami da się poprawkę skonfrontować z innymi elementami oferty, czasami z wyjaśnieniem wykonawcy, czasami zaś dotyczą elementów po prostu nieistotnych (np. daty sporządzenia oferty).

Jednak mnie porusza w tym problemie coś innego, a niestety nie znalazłem w orzecznictwie przypadku, w którym okoliczności faktycznie czy dodatkowe wyjaśnienia nie rozstrzygałyby problemu. Zgadzam się z KIO, że w przypadku braku parafowania poprawek (jeśli taki wymóg jest w siwz) ewentualna niezgodność z siwz nie dotyczy treści oferty, ale jej formy. Ale dziwię się też odwołującym (czy w pierwszym z przywołanych przypadków – zamawiającemu) dlaczego to właśnie ta przesłanka odrzucenia oferty jest przywoływana w uzasadnieniach odwołań czy odrzucenia ofert, a nie art. 89 ust. 1 pkt 1 w związku z art. 82 ust. 2 Pzp – czyli potencjalny naruszenie pisemności oferty. Bo owszem, w takich sytuacjach oferta jako taka jest podpisana, ale czy poprawka była wprowadzana przed czy po jej podpisaniu? Czy za zgodą czy bez zgody podpisującego?

Taką mam zasadniczą wątpliwość. Bo w skrajnym wypadku wykonawca może zarzucać zamawiającemu, że on z tą poprawką nie miał nic wspólnego – że to zamawiający kreślił po ofercie. I co wtedy? Słowo przeciwko słowu…

Ps. Oszczędzajmy sobie kłopotów. Rada dla wykonawców: podpisanie się przy skreśleniu to naprawdę niewielki problem. Rada dla zamawiających: nie patrzmy tylko na wytyczne dot. formy oferty z siwz, ale na całokształt oferty :)

4 komentarze do: “O korektorze i innych barbarzyństwach

  1. Kwestia parafowania zmiany treści oferty to „klasyk” każdej siwz, jeśli chodzi o powielanie błędów praktyki. Parafa nigdy nie jest potwierdzeniem akceptacji zmiany – tylko podpis. Utarło się, że na pierwotnej treści oferty składa się podpis, a nie parafę. Tylko jakoś przy zmiane treści jest inaczej:)

    • To tylko kwestia identyfikacji składającego ów podpis/parafę. Jeśli da się ustalić, kto to był – nie widzę problemu. Inna sprawa, że z niecierpliwością czekam na elektronizację zamówień – ten problem będzie pośród tych, które powinny wtedy zniknąć :)

      • Nie jest to problem indentyfikacji. Parafa to tylko przygotowanie dokumentu do akceptacji, czyli podpisu. Jeżeli pierwotna treść oferty zostanie tylko parafowana, a nie zaakceptowana, tj. podpisana to oferty podlega odrzuceniu, bo nie spełnia formy pisemnej. Dlaczego w przypadku zmiany niby jest inaczej? Parafa przy zmianie to tylko przygotowanie zmiany do podpisu. W praktyce przymyka się oko, bo nie wiadomo kiedy zmiana była parafowana, więc się zakłada, że przed ostateczną akceptacją – podpisem. Ale znam sytuacją, gdy wykonawca był nadgorliwy i na formularzu wstawił datę w miejscu akceptacji, a później parafował zmianę z datą późniejszą. I jak w słynnej komedii zrobiło się z tego „zagadnienie”:)

        • Dla mnie to tylko problem identyfikacji – czy zmiana została dokonana przez osobę uprawnioną. Czy będzie się to nazywać parafą czy podpisem – bez znaczenia :) A zmiana dokonana po podpisaniu oferty – cóż, nie czepiałbym się :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.