O jednostkach w domyśle

Rzeczywistość powakacyjna to rzeczywistość najcięższego rodzaju. Sterty czekających spraw i trudności z pourlopową mobilizacją spowodowały, że i szponowy temat będzie należał do gatunku tematów raczej błahych i dość oczywistych. „Dość”, bo w gruncie rzeczy pomysł na tekst wziął się z odwołania, jakie w zamierzchłych czasach złożono w postępowaniu, w którym uczestniczyłem (a rok to był 2005). A zatem jednak nie zawsze i nie dla wszystkich sprawy są oczywiste.

A chodzi o identyfikację jednostek stosowanych w części sprawozdania finansowego, składanej na żądanie zamawiającego wraz z wnioskiem o dopuszczenie lub ofertą. We wspomnianym, zamierzchłym odwołaniu wykonawca zarzucał, że skoro złożono tylko bilans i rachunek zysków i strat i w dokumentach tych nie określono, w jakich jednostkach są podane wartości w nim zawarte, oznacza to że zostały wyrażone w złotych i wykonawca nie spełnia warunku określonych przychodów w poprzednim roku obrotowym. Bo przychodów jest przykładowo 17 568, a warunek był przykładowo na poziomie 500 tys. zł.

Faktycznie, ani w bilansie, ani w rachunku zysków i strat nie było wyrażonej wprost informacji o tym, że są sporządzone akurat w tysiącach złotych, a nie w złotych. Ba, nie było nawet waluty. Wszystko to stąd, że bilans i rachunek zysków i strat były tylko częściami większego dokumentu – sprawozdania finansowego. Całego sprawozdania do oferty nie dołożono, ale na pewno gdzieś w jego odmętach, na poczesnym miejscu odpowiednia informacja się znajdowała. W ofercie jednak jej brakło.

Można przeprowadzić jednak bardziej szczegółowe śledztwo, które da jednoznaczną odpowiedź na pytanie, jaka jednostka została w sprawozdaniu użyta. W tym konkretnie wypadku, jeśli dobrze pamiętam, oprócz argumentu o tym, że przecież mamy do czynienia ze spółką giełdową, w której wypadku tak niski przychód jest nieprawdopodobny (mającego raczej przemówić do wyobraźni, niż o czymś przesądzić), działała także matematyka. Rachunek zysków i strat zawierał rubrykę „zysk (strata) na jedną akcję zwykłą”, w której wprost zapisano wielkości w „zł”. Czysta matematyka pozwalała stwierdzić, że zysk „w ogóle” został wyrażony w tysiącach – wystarczyło pomnożyć zysk na jedną akcję przez ilość akcji zaczerpniętą z odpisu z KRS, aby wykazać, że zysk w rachunku zysków i strat wyrażony jest w tysiącach złotych. A skoro i zysk, to i inne wielkości z tego rachunku (wszak wszystkie służące obliczeniu tego zysku) oraz w bilansie (tam też się pojawia i sumuje z innymi pozycjami).

Ale można znaleźć i inne metody, które pozwalają na bezproblemowe ustalenie sprawy i obycie się bez komplikacji. Choćby poprzez porównanie wartości kapitału zakładowego wskazanego w bilansie z kapitałem wskazanym w odpisie KRS – w tym ostatnim dokumencie jednostka zawsze jest podana. I znowu – analogicznie jak z zyskiem – skoro ta wielkość jest wyrażona w odpowiednich jednostkach, to i jednostki innych wartości z elementów sprawozdania finansowego da się ustalić – bo wszystkie są ze sobą powiązane.

A jeśli nie mamy pewności? Zawsze możemy zapytać, wszak art. 26 ust. 4 właśnie do tego ma służyć. Czasami tylko można czasu zaoszczędzić :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.