Wykonawca spełnia warunki dla jednej części, a składa ofertę na dwie

Wyszukując w piątkowe popołudnie starych forumowych dyskusji na temat barteru, sięgnąłem w bardzo zamierzchłe czasy, gdy uczęszczane przeze mnie forum zamówieniowe działało jeszcze pod marką OWG. Nastroiło to mnie do tego stopnia sentymentalnie, że parę dyskusji z tamtych czasów sobie odświeżyłem i trafiłem przypadkiem na wątek, który – choć minęło niemal pięć lat – pozostaje nieustająco aktualny (a przynajmniej pojawił się ostatnio w okolicach mojej praktyki). Chodzi o spełnianie przez wykonawcę warunków udziału w postępowaniu, w którym dopuszczono składanie ofert częściowych.

Oczywiście, sam fakt, że dopuszczono oferty częściowe nie oznacza jeszcze automatycznie kłopotów. Jednak gdy zamówienie dzieli się na części często sensownym będzie także „podzielenie” warunków, tak, aby odpowiadały swoim zakresem poszczególnym częściom. Oczywiście, sytuacje mogą być różne – jeśli części różnią się przedmiotem, to i warunki mogą odnosić się do innego potencjału (inne osoby, inny sprzęt itd.) i doświadczenia zdobytego na nieco innym polu. Jeśli przedmiot poszczególnych części jest jednorodny, także może być uzasadnione wymaganie – w przypadku złożenia oferty na większą ilość części – dysponowania większym potencjałem (bo jedna osoba poradzi sobie z jedną częścią, gdy ktoś złoży ofertę na 10 części jedna osoba już może nie starczyć) czy niekiedy też większym doświadczeniem (jeśli ktoś złoży ofertę na dziesięć części powinien mieć doświadczenie w mierzeniu się z tego typu problemami o takiej właśnie skali, dużo większej niż w przypadku jednej części). W przypadku powszechnie spotykanych warunków finansowych zależność wymogów od ilości części, na które składa się ofertę jest jeszcze bardziej oczywista.

Problemy z tym związane bywają różne, począwszy od bardzo prozaicznych typu nieprecyzyjnie opisany sposób dokonywania oceny warunków udziału, a kończąc na dość podstawowym niezgrywaniu się oceny warunków i ofert częściowych w przypadku trybów postępowania dwustopniowych (jak przetarg ograniczony). Tym razem chodzi mi jednak o sytuację następującą: wykonawca składa ofertę na więcej części, niż jest w stanie „pokryć” spełnianie warunków.

Uproszczony przykład. Zamawiający stawia warunek posiadania środków finansowych lub zdolności kredytowej w wysokości 100 zł na część. Im więcej części, tym większą kwotą trzeba się legitymować (przy 2 częściach – 200 zł). Wykonawca składa ofertę na dwie części, z informacją banku opiewającą jednak tylko na 100 zł. Zamawiający specjalnego wyjścia nie ma – nie jest uprawniony do decydowania o tym, w której części wykonawcę pozostawić, a w której wykluczyć, tym bardziej nie ma możliwości spytania się o to wykonawcy. To coś jak z wadium – gdy jest go za mało, a wykonawca nie opisał, której części dotyczy (lub gdy opisywał, wypisał więcej części niż suma wadium pokrywa), też trzeba go wykluczyć z postępowania we wszystkich częściach. Jeśli zatem wykonawca wie, że ma tylko 100 zł, powinien złożyć ofertę tylko na jedną część.

Oczywiście, wykluczyć na gruncie naszych przepisów. Są jednak i tacy (Bank Światowy), którzy postępują w takiej sytuacji zdecydowanie racjonalniej. Wszak taka oferta może okazać się najkorzystniejsza, dlaczego zatem ją z góry odrzucać? Przecież wykonawca w takim zakresie, w jakim spełnia warunki, byłby w stanie zamówienie wykonać. Złożył ofertę najkorzystniejszą, więc jego wybór jest na rękę zamawiającemu… Jak to działa w praktyce? Jeśli oferta naszego przykładowego wykonawcy okaże się najkorzystniejsza tylko w jednej z dwóch części, na które złożył ofertę – sprawa jest prosta (wszak akurat dla jednej części spełnia warunek). Jeśli zaś okazuje się, że złożył ofertę najkorzystniejszą w obu częściach, należy wybrać spośród nich tą, w której zamówienie otrzyma. Wybór tej części zaś przebiega przejrzyście i obiektywnie, a kryterium wyboru jest wynikająca z niego korzyść dla zamawiającego. Jeśli więc jedynym kryterium wyboru jest cena, nasz wykonawca zaoferował 300 zł za wykonanie pierwszej części oraz 350 zł za wykonanie drugiej, podczas gdy konkurent odpowiednio 400 i 500 zł, zamawiający udzieli zamówienia w pierwszej części konkurentowi, a w drugiej naszemu wykonawcy (zapłaci bowiem w sumie 750 zł, podczas gdy pozostawiając naszego wykonawcę w części pierwszej, a drugą oddając konkurentowi zapłaciłby 800 zł).

Korzyści z takiego rozwiązania są niemal dla wszystkich. Zwiększa dostęp do zamówienia mniejszym wykonawcom (składając ofertę tylko na jedną część ma jedną szansę, składając na dziesięć – dziesięć szans) oraz daje korzyść zamawiającemu (jeśli w którejś z tych dziesięciu części taki wykonawca pobije konkurencję – zamawiający na tym skorzysta, a szansa na zaistnienie takiego przypadku jest większa przy złożeniu oferty na dziesięć części niż na jedną).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.