O zdradzieckich wzorkach

Opublikowane niedawno podsumowanie kontroli prowadzonych przez Prezesa UZP w 2014 roku zawiera wiele ciekawych przykładów – zarówno błędów popełnianych przez zamawiających, jak i ścieżek myślenia organu. Jeden z przypadków jest jednak o tyle ciekawy, że dotyczy czegoś, co może zdarzyć się absolutnie każdemu, zwłaszcza w epoce „kopiuj-wklej”. Czegoś, co wymaga szczególnej samokontroli, w której jednak trudno o stuprocentową skuteczność. Czegoś bardzo prozaicznego. Tym czymś jest błąd we wzorze na obliczeniu punktów w kryterium oceny ofert opisany w punkcie IV.4.10 przywołanej publikacji.

W omawianym przypadku zamawiacz opisał kryteria oceny ofert wzorkami. Cenę wzorkiem „Cmin/Cn*waga”, okres gwarancji wzorkiem… cóż, niestety „Gmin/Gn*waga”. Każdy, na chłodno myśląc i mając paluchem zwróconą uwagę na wzorek, dostrzeże, że jeśli chcieć oceniać oferty za pomocą takich wzorków i jeśli chcieć promować rozwiązania istotnie dla zamawiającego korzystniejsze, ten powinien wyglądać nieco inaczej: „Gbad/Gmax*waga”. Pomińmy tu kwestię, czy istotnie taki sposób oceny jest najlepszy (cóż, raczej nie jest, swoje stanowisko przedstawiłem m.in. tutaj). Problem w tym, że może być jeszcze gorzej :)

Zamawiający w przedmiotowym postępowaniu miał pewnie uczciwe intencje. Cóż, nie tylko wykonawcy mogą popełniać oczywiste omyłki. W tym wypadku ową oczywistość potwierdza zestaw definicji ujawniony pod wzorkiem, w którym to zestawie pod kryterium ceny znajdujemy kolejno definicje „Cmin” i „Cn”, a z kolei pod kryterium okresu gwarancji są kolejno definicje „Gn” i „Gmax”. Cóż, zamiar odnoszenia wartości do „Gmax” zamiast „Gmin” widać tu ewidentnie, wolę porównania oferty badanej do oferty z Gmax, a nie odwrotnie – również (podkreślenie kolejności definicji – celowe).

Jednak tym „jeszcze gorzej” w tym wypadku było niezauważenie lub zignorowanie przez zamawiającego swojej pomyłki i działanie zgodnie z matematyką opisaną w specyfikacji. Efekt tej matematyki był tragiczny. Złożono dwie oferty, jedną tańszą i z dłuższym okresem gwarancji, niewątpliwie korzystniejszą dla zamawiającego, oraz drugą droższą i z krótszą gwarancją. Zamawiający ślepo uwierzył wzorkom i uznał za najkorzystniejszą ofertę drugą. Czy to było jedyne wyjście z sytuacji? Cóż, z pewnością nie. Potencjalnych wyjść do rozważenia mamy trzy, a wybrane było z nich najgorsze. Zamawiający bronił się przed Prezesem UZP rozkładając ręce – cóż, taki był wzór, taki trzeba stosować, koniec i kropka.

Prezes UZP w wynikach kontroli stwierdził, iż zamawiający popełnił błąd oznaczający nienaprawialną wadę mającą nieusuwalne skutki dla wyniku postępowania, i w związku z tym postępowanie powinno zostać unieważnione na podstawie art. 93 ust. 1 pkt 7 Pzp. Takim też śladem poszło KIO, do którego zamawiający odwołał się od wyników kontroli (uchwała KIO z dnia 17 marca 2014 r., sygn. akt KIO/KD 34/14). I takie rozwiązanie faktycznie nasuwa się jako najbardziej oczywiste – wszak jest podane na tacy w ustawie. Nie można też dyskutować z faktem, iż działanie zamawiającego miało niezaprzeczalnie negatywny wpływ na wynik postępowania – nie patrząc ślepo we wzorki, ale biorąc pod uwagę cel zamówień.

Jednak mi po głowie chodzi jeszcze trzecia opcja, niewątpliwie najkorzystniejsza dla stron postępowania. Ową deską ratunkową jest art. 65 kc., w którym mowa o wykładni oświadczeń woli w zgodzie z okolicznościami, zasadami współżycia i ustalonymi zwyczajami. Owa oczywistość omawianego tutaj błędu idealnie się w dyspozycję tego przepisu wpasowuje – co bardzo rzadkie w zamówieniach publicznych. Nie sądzę, by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach wierzył, że zamawiający zamierzał lepiej oceniać gorsze rozwiązania. Przesłanki oczywistości, wyżej opisane, na to jednoznacznie wskazują. Być może UZP i KIO mieli rację – nie potrafię tego rozstrzygnąć. Wszak przecież zamawiający trwał w swoim błędzie. Tym trwaniem podważył ewentualną jego oczywistość. Szkoda mi tylko, że do tego zagadnienia żaden z tych organów się nie odniósł…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.