O starych przetargach na www zamawiających

Gdy kilka miesięcy temu pisałem w „szponach” o poszukiwaniu specyfikacji istotnych warunków zamówienia na stronach internetowych zamawiających, odnosiłem się wyłącznie do postępowań trwających. Zresztą, swoje quasi-badanie (quasi, bo próbka była niewielka) prowadziłem tylko na podstawie ogłoszeń o zamówieniu świeżo opublikowanych w Biuletynie Zamówień Publicznych. W ten sposób jednak na pewno nie wyczerpałem tematu publikowania informacji na stronach www – sporo jeszcze można napisać na temat sposobu udostępniania choćby i obowiązkowych informacji przez zamawiających (odpowiedzi na pytania, informacji o zmianach siwz, informacji o odwołaniach, informacji o wyborze najkorzystniejszej oferty).

Dziś krótko o czymś, czego zamawiający robić nie muszą, ale często robią. Mianowicie o usuwaniu informacji związanych z postępowaniem przetargowym ze strony www po podpisaniu umowy. Niestety, przepisy na to pozwalają. Nie ma żadnego obowiązku publikowania informacji o archiwalnych już postępowaniach (ustawa Pzp mówi o zamieszczaniu pewnych informacji, nic zaś o ich utrzymywaniu tam). Co więcej, wzór protokołu zawiera miejsce na wpisanie daty, do której pewne informacje na stronie się znajdowały (ogłoszenia, specyfikacja), co również sugeruje, że powinny ze strony być usunięte…

Ale, tak właściwie, dlaczego? Oczywiście, komunikacja z wykonawcami w celu podpisania umowy jest niezbędna tylko w postępowaniu. Jeśli brać zatem pod uwagę cel samego postępowania – porzućmy tu chory pomysł z art. 2 Pzp – zawarcie umowy – wszystko jest ok. Ale przecież na tym świat się nie kończy. Wszak informacje z postępowania mogą być cenne nie tylko dla wykonawców, ale także dla „prostych ludzi” zainteresowanych wynikiem, tokiem postępowania itd. Mogą być cenne dla wykonawców analizujących rynek. Mogą być cenne dla innych zamawiających, uczących się na dobrych wzorach lub błędach innych zamawiających. Jasne, nasze czasy dotyka choroba „ctrl-c+ctrl-v”, ale metoda ta stosowana z rozmysłem, może pomagać. I przeciwnie, gdy nie widzę na stronie internetowej zamawiacza informacji o postępowaniu, mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa. Niejeden raz chciałem uszczegółowić lekturą siwz swoją wiedzę na temat stanu faktycznego stanowiącego podstawę wyroku KIO czy sądu. I nieraz bezskutecznie.

Jasne, trudno wymagać, aby takie informacje były trzymane w nieskończoność. Ale co stoi na przeszkodzie, by były na stronie internetowej zamawiacza choćby przez te same cztery lata, przez które jest obowiązany przechowywać dokumentację z postępowania? Komu to by przeszkadzało? Pewnie wiele absurdalnie szczegółowych wymogów Pzp możnaby zastąpić jednym – zwiększeniem jawności dokumentacji postępowań…

5 komentarzy do: “O starych przetargach na www zamawiających

  1. Trudno nie zgodzić się z argumentacją, że jawność jest niezwykle istotna. Jednak utrzymywanie na stronie specyfikacji (szczególnie na roboty budowlane – wraz z załącznikami) mnie osobiście wydaje się nie za dobrym pomysłem. W kwestii jawności postępowań poszłabym zgoła w innym kierunku. Dlaczego nie ma obowiązku publikowania byłego druku ZP-12? Przecież informacja z otwarcia jest dokumentem najczęściej „wołanym” od Zamawiaczy, bardzo istotnym dla Wykonawców. Albo idźmy na całość – czemu nie cały protokół? (tak wiem, jak nikt nie pyta to robi się go przy wyniku postępowania). Dlaczego Zamawiający nie ma obowiązku publikowania skanów umów? Albo idąc dalej – skanów umów oraz dokumentów potwierdzających realizację umowy, czy korespondencję z Wykonawcą w zakresie realizacji umowy? Dlaczego nie ma obowiązku publikowania wyników kontroli wszystkich postępowań, wraz z ewentualną całą dalszą procedurą?
    To ostatnie dla mnie jest bardziej istotne, niż brak specyfikacji na stronie. Poszłabym raczej w kierunku tworzenia osobnej zakładki na podstronie „przetargi” u Zamawiających. Kontrole. I tam Zamawiający miałby obowiązek publikowania wyników kontroli wraz z ich dalszymi losami. Oraz orzeczenia wszelakich izb czy sądów, wraz z zaskarżanymi dokumentami (albo skanami wybranych stron).
    Wydaje mi się, że takie rozwiązanie byłoby bardziej czytelne. Nawet, jeśli ktoś byłby zainteresowany sprawą po czasie, albo znalazł wyrok KIO i próbował się na niego powołać – miałby pełną wiedzę, czy taki wyrok nie został zaskarżony.
    Myślę, że kolejne zmiany w PZP to tylko kwestia czasu. Już pojawiło się rozporządzenie KE, które pewnie znów zaskoczy ustawodawcę (dwa dni od publikacji do wejścia w życie – sic!). Pierwsza ustawa z 1994, kolejna 2004 – dziesięć lat znów przeszło, więc czekajmy cierpliwie, bo na dniach… na dniach :)

    • Witam, dziękuję za komentarz. Co do postulatów – pełna zgoda, zresztą wiele z tych wątków poruszałem już tutaj w szponach (choćby w notce z poprzedniego tygodnia). Ba, podziwiałem kiedyś słowackie wzorce, gdzie umowa finansowana ze środków publicznych ponoć wchodzi w życie tylko pod warunkiem jej publikacji. Ale SIWZ też jest ważna. A wielkość załączników nie ma wielkiego znaczenia – w dzisiejszych czasach robią się co prawda coraz większe, ale i coraz większe są możliwości ich przechowywania i udostępniania :)
      Ps. Pozwoliłem sobie jeden z komentarzy usunąć – z szybkiego przeglądu wnioskowałem, że mają identyczną treść :)

    • Co do udostępniania dokumentacji postępowań to pełna zgoda. Myślę, że to wszystko powinno być dostępne na stronach internetowych. A już na pewno siwz, umowa, zmiany umowy. Na dzień dzisiejszy nie ma obowiązku zamieszczać skanu umowy na stronie internetowej, a to przecież umowa stanowi podstawę dokonania wydatku ze środków publicznych. Co prawda umowa jest jawna, ale żeby ją dostać, trzeba się zwracać z wnioskiem i czekać, a zdarza się że i tak są problemy.
      Co ciekawe nowy art. 5a definiując procedurę dot. usług niepriorytetowych przewiduje zamieszczenie na stronie internetowej informacji o udzieleniu zamówienia wraz z danymi wykonawcy albo w przypadku nieudzielenia zamówienia informację o tym.
      Co do samego zamieszczania informacji na stronie internetowej zamawiającego to często zdarza się, że strona internetowa określona w ogłoszeniu prowadzi do jakieś ogólnej strony danej instytucji, żeby znaleźć tam informacje dot. konkretnego zamówienia trzeba się przebić przez różne podstrony, strony oddziałów itd. Po prostu jest to solidnie ukryte ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.