O rozwiązaniach równoważnych i ofertach wariantowych

Pierwszy tekst „w szponach zamówień” opublikowałem w marcu 2010 r. Cztery i pół roku temu, w tym czasie pojawiło się tu sporo ponad 200 tekstów. Dzisiaj sięgam po ostatni temat spośród tych, które wynotowałem sobie na samym początku. Oczywiście, to nie jest tak, że wszystkie opublikowane teksty były zaplanowane – przeciwnie, większość poruszonych tematów kolejkę rozpychała, albo wręcz wciskały się na jej czubek. Dlatego tak długo trwało zrealizowanie tych bodaj kilkudziesięciu, które wynotowałem sobie na początku. A ten przydługi wstęp jest tylko po to by usprawiedliwić się w związku z jednym problemem: mianowicie nie pamiętam już (a niestety, na początku różnie było z notowaniem źródeł), jaki konkretnie przypadek spowodował, że dzisiejszy temat trafił na listę. Czy to było orzeczenie, artykuł w prasie, pytanie ze szkolenia, czy po prostu przypadek z własnego lub „zaprzyjaźnionego” przetargu – nie mam pojęcia. Będzie więc mniej zaangażowania, a raczej edukacyjnie.

Chodzi o dwa pojęcia – równoważności i wariantowości – które użytkownik ustawy Pzp zmuszony jest odróżniać. W gruncie rzeczy oba pojęcia odnoszą się do podobnego zjawiska. „Oferta wariantowa” ma swoją definicję w ustawie (oferta przewidujący inny sposób realizacji zamówienia), „rozwiązanie równoważne” definicji nie posiada, ale oba te pojęcia opisują możliwość uzyskania określonego efektu za pomocą rozwiązania innego niż wskazane w siwz. Choć jednak na pozór znaczenie jest podobne, odnoszą się do różnych zakresów i mechanizmy nimi opisywane są stosowane w różnych okolicznościach (a także obwarowane różnymi wymogami względem zamawiającego i wykonawcy).

Najważniejsza różnica jest chyba taka, że dopuszczenie rozwiązań równoważnych jest w ustawie zasadą – wynikającą z art. 29 ust. 3 oraz art. 30 ust. 4. Z kolei dopuszczenie ofert wariantowych to wyjątek zależny od woli zamawiającego, co wynika z art. 83 ust. 1. A zatem oferty wariantowej nie można składać bez zgody zamawiającego, ale rozwiązania równoważne tym, które zamawiający opisał wskazują normy lub konkretne znaki towarowe itp. można proponować. Gdzie leży granica?

W. Dzierżanowski, J. Jerzykowski i M. Stachowiak w swoim komentarzu wskazują, że granica leży pomiędzy innymi materiałami, niż te które proponuje zamawiający (równoważność), a innym sposobem wykonania zamówienia (oferta wariantowa). Jak się zdaje, różnica jest sprowadzona wyłącznie do tego, że w pierwszym wypadku odnosimy się do zakresu niewielkiego (konkretne urządzenie, konkretny materiał, konkretna norma), a w drugim mówimy o zupełnie innym sposobie wykonania zamówienia. W sumie racja, o równoważności będziemy wszak mówić tylko wtedy, gdy zamawiacz użyje znaku towarowego itp. lub wskaże konkretną normę. Z wariantowością będziemy mieć do czynienia także w sytuacji, w której te przesłanki nie są spełnione, może ona też dotyczyć zakresu znacznie szerszego (inna technologia, dodatkowe wyposażenie, inny harmonogram prowadzenia prac itd.). Z drugiej strony – w przypadku złożenia oferty wariantowej ta wariantowość także może polegać na użyciu innych materiałów od wskazanych w siwz czy stosowaniu odmiennych rozwiązań technicznych niż określone w normach.

Zamawiający rzadko dopuszczają do składania oferty wariantowej. Zwykle zapewne z braku potrzeby, często pewnie też z tego powodu, że porównanie różnych wariantów realizacji zamówienia mogłoby być mocno problematyczne. Rozwiązania równoważne są natomiast zamówieniową codziennością – obowiązkiem zamawiającego w przypadku wskazania konkretnego produktu czy materiału jest tejże równoważności dopuszczenie, z czego wykonawcy korzystają.

Na zakończenie warto chyba podkreślić, że dopuszczenie składania ofert wariantowych nie oznacza, że w jednej ofercie można zaoferować kilka sposobów realizacji zamówienia i kilka cen. Taki sposób postępowania oznacza złożenie więcej niż jednej oferty i skutkuje odrzuceniem wszystkich.

Ps. Swoją drogą, trochę szkoda, że dopuszczając do składania ofert wariantowych wykonawcy nie mają prawa oferować kilku wariantów. Wszak w samej idei ofert wariantowych chodzi o zaproponowanie zamawiającemu jakiegoś innego, może innowacyjnego rozwiązania (może lepszego, ale może i droższego). Wykonawca musi zatem czasem wybrać – albo innowacyjne, albo to przewidziane w siwz, choć niekiedy byłby w stanie wykonać zamówienie oboma metodami. W efekcie zamawiającego mogą ominąć oferty być może – z jego perspektywy – korzystniejsze od tej, którą zmuszony jest wybrać przy zachowaniu zasady jednowariantowości. Albo wręcz – gdy otrzyma tylko ofertę wariantową, zbyt jednak drogą – unieważnić postępowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.