O 25 latach

10 czerwca 1994 r. uchwalona została ustawa o zamówieniach publicznych. Weszła w życie później, stopniowo, dla części podmiotów od początku 1995, dla innych od początku 1996, ale mimo wszystko jest to data symboliczna. A dziś mija od niej dokładnie 25 lat, z których zdecydowaną większość spędziłem zajmując się zamówieniami publicznymi. Jasne, zamówienia dzisiejsze są inne od tych, o których myśleli twórcy tamtej ustawy, ale „kręgosłup” pozostał – zasady, którymi się kierujemy, podstawowe rodzaje trybów… Nie sposób nie podziwiać twórców ustawy, którzy w tym zakresie wymyślili coś ponadczasowego.

Niestety, gdy wejdziemy w szczegóły, to trudno będzie znaleźć taki, który nie został wywrócony do góry nogami. Poszliśmy w kierunku kazuistyki, objętość przepisów wzrosła kilkakrotnie, niestety coraz mniej jest w nich elementów, w których można działać elastycznie, kierując się zdrowym rozsądkiem i wyczuciem zasad. Coraz bardziej potrzebni są specjaliści od ustawy, jakkolwiek by to nie brzmiało. Z jednej strony mówimy o tym, że należy wdrażać przy udzielaniu zamówień dobre praktyki zakupowe, z drugiej coraz bardziej zamawiających się ogranicza wskazując im bardzo konkretne, jedyne dopuszczalne rozwiązania.
Czytaj dalej

O ogłoszeniach o pracy

Wspomnianą na wstępie tekstu sprzed dwóch tygodni konferencję organizowaną przez redakcję „Zamawiającego” otworzyło bardzo ciekawe wystąpienie red. Witolda Jarzyńskiego na temat rynku pracy w zamówienia publicznych. Przedstawił tam wnioski płynące ze swych badań nad ogłoszeniami o pracę w naszej branży. Wystąpienie to zainspirowało mnie do odkurzenia z kolejki tematów zagadnienia właśnie ogłoszeń o pracę. Oczywiście, nawet nie będę próbował dorównać red. Jarzyńskiemu w zakresie prowadzonych badań, ale niewielka próbka i odczucia z wielu lat praktyki zamówieniowej prowadzą do bardzo podobnych wniosków.

Główny z nich, w zasadzie bardzo osobisty, jest taki, że osobiście nie spełniłbym wymagań w mniej więcej połowie ogłaszanych przez polskich zamawiających naborów na stanowiska ds. zamówień publicznych. Chociaż „robię zamówienia” od ponad 20 lat i mam wrażenie, że orientuję się w tej tematyce w miarę przyzwoicie (w każdym razie kilka niebagatelnych wyzwań w swej karierze zrealizowałem), chociaż potrafię pracować i samodzielnie, i w zespole, i spokojnie, i w stresie, chociaż mam doświadczenie zarówno po stronie zamawiającego, jak i wykonawcy, na rynku zamówień publicznych i poza nim – niezwykle często nie spełniam podstawowego wymogu dotyczącego określonego kierunku wykształcenia. W tej chwili otwarłem sobie przypadkową próbkę ogłoszeń od instytucji publicznych z popularnego portalu pośredniczącego w takich sprawach i widzę, że nie miałbym szansy w trzech przypadkach spośród ośmiu.
Czytaj dalej

O szkoleniach z „nowego Pzp”

Miało być dziś o wadiach w dobie elektronizacji (jeszcze raz), ale ostatni tydzień wyjątkowo nie sprzyjał mojemu skupieniu nad zamówieniami publicznymi. Więc będzie o czymś innym, czymś, czego do końca nie rozumiem. W ubiegłym tygodniu dostałem bowiem pierwsze ogłoszenia o szkoleniach „z nowej ustawy pzp”. Tak, z tej nowej, której jeszcze nie ma. Której mamy wyłącznie projekt i to projekt, który jest na etapie konsultacji, nie trafił do sejmu (oby nigdy się to nie stało). Zresztą, nie pierwszy to przypadek i nie jeden zapewne organizator. Ileż to razy dostawałem informacje o szkoleniach z ustawy o jawności życia publicznego, która utknęła w procesie legislacyjnym ponad rok temu. Albo o elektronizacji zamówień, gdy mieliśmy tylko garść założeń do przetargu na e-zamowienia…

Nie chcę przesadnie krytykować organizatorów – wszak celem każdej działalności gospodarczej jest zysk, a jeśli taki proceder zysk daje, trudno z niego zrezygnować. Ale trudno nie zauważać nagłówków, które poniekąd sugerują, że mamy do czynienia z czymś, co na pewno będzie. Czytaj i myśl, że już, za moment, za chwileczkę. Wszystko po to, aby zaaferowany użytkownik pędził do wiedzy, przekonany, że już musi. Tymczasem wiedza przekazana mam podczas takiego szkolenia może okazać się za moment nieaktualna. Ba, może okazać się (oby) całkowicie bezużyteczna.
Czytaj dalej

O 278 stronach [wydanie nadzwyczajne]

278 stron liczy sobie projekt nowej ustawy Pzp opublikowany tydzień temu na stronach RCL (https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12320355/katalog/12565439#12565439). 278 stron i 682 artykuły. W tym 16 (jeśli dobrze liczę) delegacji do wydania rozporządzeń. Do tego 30 stron i 101 artykułów przepisów wprowadzających ustawę Pzp.

Chcemy, aby zamówienia publiczne były bardziej przyjazne dla przedsiębiorców, chcemy zachęcić ich do ubiegania się o te zamówienia. Zwłaszcza tych wykonawców, którzy należą do sektora małych i średnich przedsiębiorców. Mam wrażenie, że to tylko słowa. Kto to ogranie? Kto to w ogóle przeczyta? Takie działania ustawodawcy powodują coś dokładnie odwrotnego – zniechęcenie wykonawców, a zwłaszcza tych mniejszych. Pozostaną tylko ci, których stać na ponoszenie kosztów na stada prawników…

Ps. Nie czytałem. Może jest pięknie i wspaniale. Ale nawet jeśli jest pięknie i wspaniale, to niezwykle trudno się o tym przekonać…

O konkursie na kryteria

Na stronie UZP pojawiła się (raczej niedawno) nowa zakładka: „Forum dobrych praktyk”. Póki co treści tam niewiele. Ogłoszony konkurs na kryteria pozacenowe, a ponadto zapowiedź dwóch publikacji na ten temat: przykładowych kryteriów społecznych i środowiskowych (które swoją drogą faktycznie chyba się pojawiły, choć w tym miejscu nie ma o tym wzmianki) i mającej w grudniu pojawić się publikacji z wzorcowymi kryteriami z różnych branż oraz praktycznym komentarzem co do ich stosowania. Za tym opracowaniem stoi Dariusz Koba, więc można się spodziewać czegoś sensownego.

Konkurs mnie zaintrygował. Przeczytałem regulamin (swoją drogą, na szczęście krótszy niż na przykład nieszczęsny przykładowy regulamin dialogu technicznego przygotowany przez UZP) i zacząłem się zastanawiać – co właściwie Urząd chce osiągnąć? Co chce promować? Bo regulamin zawiera pewne obostrzenia, których efektem będzie mniej potencjalnych kryteriów w konkursie, z których UZP będzie mógł wybierać owe najlepsze, godne nagrody polegającej na publikacji kryteriów na stronie UZP (hmm, swoją drogą, czemu nazywamy to nagrodą?).
Czytaj dalej

O niedoli MŚP

Dużo miejsca w „Koncepcji nowego Prawa Zamówień Publicznych” poświęca się poprawie doli wykonawców z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Wiele pomysłów tam zawartych odnosi się się właśnie do tego tematu i są to pomysły, których wprowadzenie w życie faktycznie może pomóc (choć do tej kategorii nie należy kuriozalna idea nakazania każdemu zamawiającemu wyodrębnienia określonego procenta zamówień dla tej grupy przedsiębiorców). Mam jednak wrażenie, że nie zwrócono uwagi na jeden element, który stanowi niewątpliwą barierę w udziale takich przedsiębiorców w rynku zamówień publicznych – a barierą są same przepisy, sposób ich sformułowania i ich ilość.

Wykonawcy „duzi” mają zwykle wyspecjalizowane służby albo wynajmują kancelarie, które w przepisach orientują się nie gorzej (a czasami lepiej) od zamawiających. Słowem, bariera dla nich nie istnieje, mają kompetencje i fachowych ludzi. Zbieranie koniecznych papierów jest dla nich powtarzalną, rutynową czynnością. Wypełnianie JEDZa, po pierwszych być może potknięciach, także jest standardem. Ale ktoś, kto chce wkroczyć do zamówień po raz pierwszy – nic z tego wszystkiego nie rozumie. A jeśli jest niewielkim podmiotem, zwykle także nie może sobie pozwolić na pomoc wysoko wykwalifikowanych fachowców (zwłaszcza, że szansa na uzyskanie zamówienia nie jest stuprocentowa).
Czytaj dalej

O koncepcji nowego Prawa zamówień publicznych

W tym tygodniu będzie nietypowo. Co prawda temat opublikowanej niedawno koncepcji nowych przepisów o zamówieniach publicznych ostatnio już się tu dwukrotnie pojawiał, było to jednak raczej uwagi na marginesie tego dokumentu. Ponieważ autorzy koncepcji liczyli na konkretny odzew, wypełniłem ankietę przygotowaną przez UZP, poczułem jednak, że to nie wystarczy – miejsca na konkretne uwagi było tam niezbyt wiele.

Co prawda większość rozwiązań zawartych w koncepcji podoba mi się (niektóre wręcz bardzo), jednak jest też mniejszość, z którą się nie zgadzam. Z tego powodu w ostatnim tygodniu poświęciłem pewną ilość czasu na przygotowanie uwag do koncepcji, zawierających wskazanie, co i dlaczego powinno być moim zdaniem w tych pomysłach zmienione lub uzupełnione. Uwagi te przesłałem do autorów koncepcji, jednak ich tworzenie nieco nadszarpnęło moją zamówieniową wenę :) Dlatego dziś tylko (albo „aż” – wszak tego jest kilkanaście stron) te uwagi :)

Dokument jest dostępny pod tym linkiem: https://drive.google.com/open?id=13WPbPry1wy2ZsI7QmVmxSsM0R69Mjcpv

O czekaniu na nową ustawę

Dziś, podobnie jak i tydzień temu, refleksja inspirowana koncepcją nowej ustawy Pzp. Z nieoficjalnych informacji wynika, że droga od koncepcji do gotowych przepisów w planie ma zabrać jakieś kilkanaście miesięcy. Trudno oczekiwać nowej ustawy przed końcem przyszłego roku. Zwłaszcza, że warto poczekać na nowe przepisy i wcześniej ocenić, jak będą funkcjonować przepisy o elektronizacji. Tak aby w nowej ustawie uwzględnić konieczne poprawki na tym polu, bo na pewno wyskoczą jakieś nieoczekiwane problemy (albo okaże się, że kwalifikowany podpis elektroniczny stanowi na tyle dużą barierę dla MŚP – bo sporo się mówi o MŚP w koncepcji – że cały ten rynek się sypie).

Sama koncepcja zawiera całkiem sporo fajnych pomysłów (niektórych postulowanych już wcześniej na tych łamach). Można dyskutować, czy zakres zmian przepisów, który z niej wynika, wymagałby pisania nowej ustawy, ale to jest temat bardziej złożony – na pewno nowa ustawa daje szansę na pewien porządek, który w inny sposób trudno byłoby zaprowadzić w tak zabałaganionym akcie prawnym, jaki mamy w tym momencie po tak wielu nowelizacjach. Być może zatem jest to rozwiązanie, które ma rację bytu. Jednak niektóre z tych fajnych pomysłów to poniekąd drobiazgi, które nie powinny budzić specjalnych kontrowersji, a znacznie ułatwiłyby życie zamawiającym i wykonawcom tu i teraz.
Czytaj dalej

O koncentrowaniu się na wspieraniu zamawiających

W opublikowanej parę dni temu koncepcji nowego Prawa zamówień publicznych znajdziemy rozdział dotyczący profesjonalizacji zamówień publicznych. Właściwie cały ten rozdział wypełnia podrozdział o wzmocnieniu roli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. A inspiracją dla niniejszego tekstu jest pierwsze zdanie tego podrozdziału: „Rola Urzędu jeszcze bardziej niż dotychczas koncentrować się będzie na wspieraniu zamawiających w prawidłowym przeprowadzaniu postępowania, optymalnym wykorzystaniu dostępnych narzędzi oraz realizacji istotnych celów prawa zamówień publicznych.” To „jeszcze bardziej niż dotychczas” zdaje się wskazywać, że obecnie UZP koncentruje się właśnie na takich działaniach, a w przyszłości robić to będzie jeszcze bardziej. I mam wrażenie, że coś tu jest nie tak.

Jakich narzędzi wsparcia zamawiający potrzebują? W moim odczuciu przede wszystkim dobrych wzorców, dobrych praktyk. Przykładów pokazujących, że coś się da zrobić i konkretnych rozwiązań. Zapisów, które być może należałoby dostosować do okoliczności, ale stanowiących dobry punkt wyjścia do pracy. A niewątpliwie UZP ma dostęp do wielu źródeł, z których można byłoby takie przykłady czerpać. Przecież kontrolując zamówienia napotyka nie tylko małe czy wielkie przewiny zamawiających, ale i rozwiązania, którymi można dzielić się ze światem i w ten sposób dawać innym zamawiającym do ręki konkretne narzędzia do realizacji celów.
Czytaj dalej

O majątku członków komisji przetargowych

Tym razem będzie o czymś pozostającym jeszcze w fazie projektowania, ale niestety życie uczy, że ostatnimi czasy stanowi projektowania zdarza się szybko przechodzić w stan obowiązywania. Niedawno na forum acutariusowym pojawiła się informacja o planowanym objęciu osób uczestniczących w udzielaniu zamówień publicznych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych. I faktycznie – projekt ustawy o jawności życia publicznego, dostępny na stronach RCL (tutaj) w wersji z 13 listopada br. zawiera taki obowiązek w art. 50 pkt 117 lit. a: oświadczenie ma wedle projektu składać kierownik zamawiającego lub osoba, której powierzył wykonywanie czynności zastrzeżonych dla niego, członek komisji przetargowej, osoba przygotowująca OPZ lub SIWZ, osoba wchodząca w skład sądu konkursowego, członek zespołu do nadzoru nad realizacją udzielonego zamówienia i biegły. Z zastrzeżeniem, że dotyczy tych postępowań, których wartość przekracza 500 tys. zł (swoją drogą, wartość postępowania to ciekawy wynalazek). Zakres oświadczenia jest bardzo szeroki (bez tego sama idea nie miałaby sensu), a zgodnie z art. 61 i 62 oświadczenia (w dużej części) są jawne i publikowane przez okres 6 lat na stronach internetowych – w naszym przypadku zamawiających. A niezłożenie? Lepiej nie pisać…

I nie chcę dyskutować z samą ideą. Co prawda w ostatnim (dostępnym tutaj „indeksie percepcji korupcji” opublikowanym przez Transparency International Polska zajęła całkiem niezłe, 29 miejsce (na 176 krajów, dla porównania – w 2004 r. byliśmy na miejscu 67). Z mojej własnej perspektywy – choć błędy w przetargach zdarzają się cały czas często, rzadko mam wrażenie, że stoi za nimi korupcja, znacznie częściej brak umiejętności i znajomości prawa. W każdym razie jest duży postęp w tym zakresie. Inna sprawa, że do ideału wciąż nam brakuje. I od czasu do czasu pojawiają się w prasie informacje o łapówkach przy przetargach. Sama idea jest więc pewnie słuszna, ale jednocześnie mam wrażenie, że ustawodawca wytacza tutaj armaty przeciwko wróblom, a niewinnych ofiar może być wiele.
Czytaj dalej