O zbyt daleko idącej zmianie siwz

Możliwość zmiany specyfikacji jest rzeczą absolutnie oczywistą. Przyzwyczailiśmy się do tego, że zmieniać można niemal wszystko (no, może powstrzymamy się przed zmianą przedmiotu zamówienia z drogi na basen), o ile przestrzega się określonych zasad dotyczących publikacji informacji o zmianie (w szczególności – o zmianie ogłoszenia o zamówieniu i zmianie terminu składania ofert, o ile jest to niezbędne). Zdarza się, że zamawiający w odpowiedzi na uwagi czy odwołania wykonawców poluźniają warunki udziału w postępowaniu czy wymogi dotyczące przedmiotu zamówienia powodując, że więcej podmiotów może ubiegać się o udzielenie zamówienia. Jednak okazuje się, że niekiedy takie postępowanie może być zakwalifikowane jako naruszenie uczciwej konkurencji. Tak przynajmniej wynika z dwóch orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE.

W pierwszym z nich, wyroku z 10 maja 2012 r. (sprawa C-368/10) sprawa dotyczyła wymogu przedstawienia w odniesieniu do oferowanego przedmiotu zamówienia dwóch konkretnych etykiet technicznych (w tym wypadku dotyczących kwestii ekologicznych i uczciwego handlu). Już po ogłoszeniu postępowania, w ramach wyjaśnień treści dokumentów zamówienia, zamawiający stwierdził, że dopuszcza wykazanie się także etykietami równoważnymi. Wydawałoby się – nic złego. Trybunał uznał jednak inaczej.
Czytaj dalej

O mamieniu zamawiających

Ustawodawca nasz nieoceniony implementując dyrektywę wprowadził także do ustawy cenną możliwość skrócenia terminu składania ofert w przypadkach, w których dotąd była ona bardzo ograniczona. Chodzi tu przede wszystkim o nowy przepis w art. 43 ust. 2b pkt 2 Pzp – termin składania ofert w postępowaniach powyżej progów unijnych w trybie przetargu nieograniczonego (analogicznie w art. 52 ust. 4 Pzp dla przetargu ograniczonego) może być skrócony z 40 nawet do 15 dni od przekazania ogłoszenia do publikacji o ile zachodzi pilna potrzeba udzielenia zamówienia i skrócenie terminu składania ofert jest uzasadnione.

Niestety, ustawodawca nasz nieoceniony poszedł o krok dalej. Wskazany wyżej przepis odnosi się wyłącznie do postępowań unijnych. W przetargach poniżej progów unijnych takiej możliwości skrócenia terminów już nie ma (one same z siebie są krótkie – minimalne wynoszą 7 lub 14 dni, zależnie od rodzaju zamówienia), co wprost wynika ze wspomnianych przepisów. Tymczasem w rozporządzeniu o wzorze ogłoszeń do BZP – a więc odnoszących się właśnie do postępowań poniżej progów unijnych – a w konsekwencji także w systemie BZP zawarł następujące pole do wypełnienia w punkcie IV.6.2 ogłoszenia o zamówieniu: „Skrócenie terminu składania wniosków, ze względu na pilną potrzebę udzielenia zamówienia (przetarg nieograniczony, przetarg ograniczony, negocjacje z ogłoszeniem):” (wybór tak/nie, a jeśli tak – należy wskazać powody). Uwagę zwrócił na to Janosik na forum actuariusowym.
Czytaj dalej

O wnioskach o wyjaśnienie (zmianę) SIWZ

Kluczowym dokumentem w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego jest specyfikacja istotnych warunków zamówienia. Zwykle niepozbawiona wad, choćby i drobnych czy nieumyślnych (mam wrażenie, że spora w tym zasługa metody „ctrl+c – ctrl+v”). W celu usuwania tych wad ustawodawca stworzył art. 38 ustawy Pzp, który w praktyce odnosi się do dwóch kwestii (niekiedy ze sobą powiązanych): możliwości składania przez wykonawców próśb o wyjaśnienie treści SIWZ oraz możliwości zmiany tejże SIWZ przez zamawiającego. Oczywiście, elementy te są często ze sobą powiązane – nierzadko zdarza się, że to właśnie po analizie prośby o wyjaśnienie treści SIWZ zamawiający decyduje się na jej zmianę. Działają też niezależnie – gdy prośba o wyjaśnienie wymaga po prostu wyjaśnienia („problemu nie ma, kwestia jest wyjaśniona w rozdziale VIII na str. 39” itp.) albo gdy zmianę SIWZ zamawiający przeprowadza ze swojej własnej inicjatywy.

Z różnych powodów, o których wiele pisano, ustawodawca wprowadził w ustawie obowiązek wyjaśnienia treści SIWZ, o ile stosowny wniosek wpłynie w określonym terminie. Samą koncepcję terminu dziś zostawiamy na boku, nie od dziś budzi on kontrowersje (choćby na tle zgodności z dyrektywami). Warto tylko wspomnieć, że obowiązkiem zamawiającego jest nie tylko odpowiadanie na te pytania, które wpłynęły w terminie wynikającym z art. 38 ust. 1 Pzp, ale także na pytania złożone później, jeśli tylko mają one sens. A mają sens wtedy, gdy wskazują, że faktycznie istnieje wątpliwość, która może mieć wpływ na kalkulację kosztów czy w ogóle zrozumienie zakresu zamówienia.
Czytaj dalej

O „informacjach na temat przedstawicieli wykonawcy”

Jest sobie w części II formularza JEDZ gromadzącej dane wykonawcy sekcja B pod tytułem „Informacje na temat przedstawicieli wykonawcy”. Zgodnie z pouczeniem zawartym nad tabelką należy podać tam imię i nazwisko (imiona i nazwiska) oraz adres (adresy) osób upoważnionych do reprezentacji wykonawcy na potrzeby danego wykonawcy. A potem jest tabelka z miejscem na wpisanie jednej osoby. W tabelce miejsca na adresy, datę i miejsce urodzenia, wreszcie na określenie funkcji („Stanowisko/Działający jako…”) oraz szczegółowych informacji dotyczących przedstawicielstwa (form, zakresu, celu, itd.). Jak to wypełniać? Kogo tu wpisywać? W instrukcji udostępnionej przez UZP nie znajdziemy wiele konkretów – jedyna informacja wykraczająca ponad pouczenie z samego formularza jest taka, że należy tu podać „zakres udzielonych pełnomocnictw”.

Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że chociaż tabelka w formularzu JEDZ jest jedna (tak jakby miała tu być jedna osoba), to wpisać tu można osób więcej. Samo pouczenie dopuszcza imię i nazwisko albo imiona i nazwiska, choć mogłoby to być wpisane tam nieco wyraźniej. Jak to zrobić? Najprościej, gdy wykonawca skopiuje tabelkę tyle razy, ile osób chciałby tu wpisać. Nie ma problemu, jeśli formularz jest dostępny w wersji edytowalnej, gorzej gdy mamy tylko plik pdf – cóż, w takim wypadku trzeba pisać do zamawiającego o udostępnienie wersji edytowalnej. Nie ma też problemu jeśli korzystamy z serwisu https://ec.europa.eu/tools/espd. Niestety – podobnie jak w zwykłym formularzu nie znajdziemy pouczenia o tym, żeby tabelkę skopiować jeśli jest potrzeba, tak i tu opcja jej powielenia nie rzuca się nadmiernie w oczy – na niebieskim pasku z tytułem sekcji, po prawej stronie, znajdziemy plusik, po którego naciśnięciu pojawia się kolejna identyczna tabelka do wypełnienia.
Czytaj dalej

O faksie

Od „dużej” nowelizacji ustawy Pzp minęło już ponad pół roku i szybko zbliża się 18 października 2018 r., od kiedy to postępowania o zamówienia publiczne mają zostać przeniesione na platformę elektroniczną (jeszcze szybciej – 18 kwietnia 2017 r., kiedy zmiana ta ma dotknąć centralnych zamawiających). Idea jest ze wszech miar słuszna, ale jest jeden mały problem: wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że UZP nie przygotuje ma czas jednej wspólnej, jednolitej platformy, co spowoduje, że problem spadnie na barki zamawiających – generując w ten sposób wielkie koszty i zamęt (ten ostatni: zarówno po stronie zamawiających, jak i wykonawców, którzy będą musieli się odnaleźć w gąszczu różnych rozwiązań stosowanych przez różnych zamawiających).

17 lutego na stronach RCL został opublikowany skierowany przez Prezesa UZP projekt rozporządzenia w sprawie użycia środków komunikacji elektronicznej w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego oraz udostępniania i przechowywania dokumentów elektronicznych. Samo rozporządzenie oczywiście nie rozwiązuje wskazanego wyżej problemu, ale wskazuje ramy, w których będziemy w przyszłości poruszać – zasady, na których trzeba będzie oprzeć informatyczne systemy prowadzenia postępowań o udzielenie zamówień.
Czytaj dalej

O ograniczeniu długości ogłoszenia

Wraz z wejściem w życie nowych dyrektyw zamówieniowych Unia Europejska udostępniła nowe formularze ogłoszeń do publikacji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Sprawa poniekąd oczywista: skoro zmieniły się wymogi dotyczące treści ogłoszeń, trzeba było zmienić także ich formatki. Pojawiło się przy tym kilka drobnych problemów, istotnych z polskiej perspektywy – w nowych formularzach ubyło pól do wypełnienia, przez co zniknęły pola dedykowane na umieszczenie informacji uznanych za obowiązkowe w ustawie Pzp. Ten problem da się jednak łatwo rozwiązać – wystarczy umieścić odpowiednie wzmianki w polach przeznaczonych na dodatkowe informacje.

Pojawił się jednak inny problem, o większym znaczeniu, choć jego źródło zdaje się absolutnie prozaiczne. Mianowicie twórcy formularzy postanowili ograniczyć ilość tekstu, którą da się wpisać w poszczególnych polach (widać szczególne upodobanie do czwórek – najczęściej mamy do czynienia z limitem 4000 lub 400 znaków). Na pozór to imponujące liczby, ale w praktyce jest już nieco inaczej – tylko to zdanie liczy 104 znaki. Jedną czwartą tego, co zamawiający może zmieścić w wielu istotnych polach. A przecież to tylko jedno, stosunkowo krótkie (chociaż złożone) zdanie. Ten cały, też stosunkowo krótki akapit – 623 znaki…
Czytaj dalej

O terminie publikacji ogłoszenia o zamówieniu na stronie www zamawiającego

Wielka nasza nowelizacja Pzp (chciałoby się napisać ostatnia, bo przecież tak niedawno to było, ale ostatnia to ona już niestety nie jest) obok rewolucji wprowadziła szereg drobnych zmian, które niekiedy w natłoku informacji zdarza się uczestnikom rynku zamówieniowego nie zauważyć. Jedna z nich dotyczy sposobu publikowania ogłoszeń o zamówieniu w przetargach unijnych. Nowinką (poza zmianą w zakresie przesuwania terminów składania ofert w przypadku zmian ogłoszenia) jest tutaj przepis art. 11 ust. 7d Pzp – zgodnie z którym zamawiający po wysłaniu ogłoszenia do Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej może opublikować ogłoszenie w inny sposób nie tylko po publikacji tego ogłoszenia, ale także po upływie 48 godzin, jeśli do tego momentu nie pojawi się ono w DUUE.

Wspomniany przepis precyzuje, o jakie ogłoszenie w nim chodzi, poprzez odesłanie do dwóch innych przepisów: do ust. 5 dotyczącego dodatkowego, nieobowiązkowego w tej sytuacji ogłoszenia z Biuletynie Zamówień Publicznych, oraz do ust. 7c, zgodnie z którym zamawiający może udostępnić ogłoszenie o zamówieniu w sposób inny niż w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej (powyżej progów) lub Biuletynie Zamówień Publicznych (poniżej progów, co nas tutaj nie interesuje), w szczególności w prasie krajowej.
Czytaj dalej

O hermetyczności języka zamówieniowego

W przepisach ustawy Pzp, szczególnie po ostatnich zmianach, wszyscy się gubimy (przykładem mój błąd z ostatniego tekstu, gdzie wskazałem możliwość żądania dokumentów „przedmiotowych” na podstawie art. 26 ust. 2f, podczas gdy ustawodawca takiej możliwości tam nie uwzględnił). Problemy mają szczególnie wykonawcy, z natury rzeczy w mniejszym stopniu zmuszeni do analizowania zmian w regulacjach prawnych. Stąd w tym pierwszym okresie spotykamy wiele przypadków składania nie takich dokumentów jak trzeba (według starych wzorców i zwyczajów), składania ich zbyt wcześnie (jak oświadczenia o grupie kapitałowej) itp. Szczególnym przypadkiem jest oświadczenie JEDZ, którego pomysł sam w sobie jest znakomity, techniczna strona też całkiem zmyślna, ale język, jakim się posłużono przy jego sporządzaniu jest hermetyczny nawet jak na zamówieniowe standardy.

Niestety, od specjalistycznego języka w zamówieniach nie sposób uciec. Postanowienia dokumentów tworzonych przez zamawiającego muszą być precyzyjne i muszą odnosić się do pojęć wynikających z ustawy. Każda próba ich obejścia mogłaby powodować problemy interpretacyjne podczas oceny ofert czy późniejszych sporów przed KIO. Jednak stopień skomplikowania zamówieniowego języka i obszerność formalnych dokumentów z tym związanych stanowi element, który niekiedy odstrasza od składania ofert potencjalnych nowych graczy. Oczywiście, język nie jest jedynym takim elementem, wymienić ich można wiele, czasami o poważniejszym charakterze (zresztą, na łamach szponów się one przewijają – choćby warunki umów, w których zamawiający nie respektują podstawowych – jak by się wydawało – zasad podziału ryzyka i odpowiedzialności), ale język jest pierwszą i przez to podstawową barierą w tym zakresie.
Czytaj dalej

O nowym BZP

Nowelizacja ustawy, która weszła w życie kilka tygodni temu, wymagała wprowadzenia zmian także w krajowym systemie publikowania ogłoszeń zwanym Biuletynem Zamówień Publicznym. Otrzymaliśmy w ręce narzędzie znacznie odbiegające od dotychczasowego i choć jeszcze nie przetestowałem wszelkich funkcjonalności, jakie oferuje, na kilka zmian warto zwrócić uwagę. Są wśród nich zmiany na gorsze, choć niektóre mogą być efektem wieku dziecięcego nowego systemu informatycznego i mogą w jakiś magiczny sposób zostać poprawione.

Ale na początek pozytyw. Usunięto niewątpliwą wadę, którą opisywałem w szponach przed sześcioma laty, polegającą na wstawieniu do systemu na sztywno opisu dokumentów zaczerpniętego z rozporządzenia i pozostawieniu zamawiającemu jedynie opcji zaznaczenia odpowiednich pól. Tymczasem opis dokumentów niekiedy jest w specyfikacji modyfikowany w stosunku do rozporządzenia. Np. jeśli zamawiający nie bada w warunku doświadczenia wartości wykonanych robót, nie ma prawa żądać informacji o tej wartości w wykazie robót. Tymczasem dotychczasowe ogłoszenie BZP nie pozwalało na jakąkolwiek zmianę opisu dokumentu. Teraz jest wreszcie normalnie.
Czytaj dalej

O anonimizacji próśb o wyjaśnienie siwz

Art. 38 ust. 2 Pzp ustanawia zasadę, że zamawiający odpowiada na pytania wykonawców dotyczące treści specyfikacji istotnych warunków zamówienia bez ujawniania źródła zapytania. Co to oznacza? W praktyce tyle, że zamawiający nie powinien podawać, kto zadał pytania, na które odpowiada. Pytania zostały po prostu zadane. W praktyce z realizacją tej zasady zdarzają się kłopoty. Czasami zamawiający o niej po prostu zapominają. Czasami pamiętają, ale choć w treści starannie unikając podania, kto zadał pytanie, to plik z wyjaśnieniami nazywają „Odpowiedzi na pytania X”, gdzie X stanowi nazwę pytającego.

Co w takim przypadku grozi? Ano raczej niewiele – ujawnienie informacji, kto zadał dane pytanie zwykle nie ma wpływu na wynik postępowania. Co prawda konkurencja wcześniej się dowiaduje, kto zamówieniem się interesuje, ale w gruncie rzeczy złego może zdarzyć się niewiele. Tym „złym” może być ryzyko zmowy wykonawców („a, widzę, że X też jest zainteresowany, to zamiast konkurować zmówmy się”) – ale w gruncie do zmowy nie potrzeba zwykle takich danych, ich wykrywanie leży gdzie indziej, a w gruncie rzeczy w trybach dwustopniowych wykonawcy z góry wiedzą z kim konkurują i to jakoś specjalnych obaw nie budzi. Innym „złym” może być swoich słabych punktów przez pytającego się wykonawcę – ale i tu konsekwencje nie są nazbyt dotkliwe – skoro bowiem potem, przy ocenie oferty, może pojawić się wątpliwość, to i tak powinna być zbadana, a nie zamiatana pod dywan.
Czytaj dalej