Zmiany techniczne

Nastąpi wyłom w zachowywanej dotąd poniedziałkowej regularności postowej niniejszej strony. Zamiast próbować naprawiać po awarii serwera dotychczasowy mechanizm, postanowiłem zainstalować zupełnie inny, w którym będę mógł zastosować mechanizm tagów, liczę też na mniejszą ilość spamu w komentarzach. Tak czy owak przeniesienie dotychczasowej treści do nowego CMSa nie odbyło się bez problemów, zamiast więc napisać coś nowego na poniedziałek, muszę zajmować się w dość rzadkich (luty pod tym względem jest koszmarny) wolnych chwilach rozmaitymi drobiazgami z tym związanymi. W kolejny poniedziałek, ostatni lutowy, nowa notka merytoryczna powinna już być, nowy CMS już także.

Problemy z nawigacją itp.

Pojawiły się problemy ze stroną – zniknęło menu po prawej stronie zapewniające dostęp do narzędzi nawigacyjnych. Najprawdopodobniej problem powstał wskutek wczorajszej awarii serwera, na którym znajdują się „szpony”. Zgodnie z komunikatem właściciela serwera, prace nad jego usuwaniem nadal trwają, mam więc nadzieję, że rychło problem zostanie rozwiązany. Bardzo przepraszam za utrudnienia.

Wesołych…

Autor strony, wprawiony w świąteczny nastrój przez Gulę (która wczoraj urządziła wracającym z pracy rodzicom wieczerzę wigilijną, a dziś całą drogę do przedszkola śpiewała kolędy) uległ zwyczajom i życzy wszelkim czytelnikom wesołych i przede wszystkim jak najdłuższych (choć kalendarz jakoś nie sprzyja) świąt Bożego Narodzenia. Sam zamierza spędzić ten czas na jedzeniu (no, dwie choinki trzeba będzie ubrać), ale notka 27 grudnia jednak się ukaże :)

Komentarze z powrotem włączone

Możliwość komentowania postów została ponownie uruchomiona. Zainstalowałem moduł pozwalający na moderowanie komentarzy, co – mam nadzieję – zniechęci spamboty (a w każdym razie wyniki ich działania będą niewidoczne dla wszystkich z wyjątkiem mnie). Niestety wiąże się to także z faktem, że każdy komentarz będzie oczekiwał na publikację, ale zwykle nie będzie to trwać dłużej niż dobę.

Komentarze wyłączone

Z powodu narastającego napływu spamu wyłączam tymczasowo możliwość komentowania notek. W wolnej chwili spróbuję wprowadzić jakieś nowe, skuteczniejsze zabezpieczenie (wydawało się, że dotychczasowe było wystarczające) albo zmienić mechanizm strony. Gdyby ktoś pożądał kontaktu z autorem, zapraszam do korzystania z poczty elektronicznej (link po prawej pod hasłem „kontakt”).

Kanikuła

Kolejny poniedziałek, 5 lipca, zastanie mnie już na urlopie. Moczącego pięty w morzu, oglądającego gotyckie kościółki i absolutnie nie zajmującego się zamówieniami publicznymi (i na dodatek bez żadnego kabelka do Internetu pod ręką). Zatem zapowiadam dwa tygodnie (a może i trzy, pierwszych parę dni po dłuższym urlopie to zwykle sądne dni) zasłużonej przerwy :)

Info o aktualizacjach

W drobnej kwestii technicznej – coś co miałem napisać w pierwszej notce, a jakoś mi umknęło. Gdyby ktoś tu zajrzał i chciał wrócić, zachęcam do subskrypcji kanału rss, w którym informacje o aktualizacjach się automatycznie pojawiają (dostępnego za pomocą dowolnego narzędzia obsługującego rss, bezpośredni adres kanału: http://www.jazon.krakow.pl/wszponach/?feed=rss2). Inna sprawa, że wygląda na to, że aktualizacje będą regularnie poniedziałkowo-poranne :)

To rodzaj choroby…

…żeby nie powiedzieć zboczenia :) Pracować w zamówieniach publicznych i z własnej woli dodatkowo pisać o zamówieniach publicznych, nie dla pieniędzy :) Jednak tych moich kilkanaście już lat spędzonych w tych zamówieniach chyba mnie tłumaczą. Gdybym swojej pracy nienawidził, byłbym już wariatem. Tymczasem zamówienia wciąż budzą we mnie niezdrowe i niepotrzebne zdaniem niektórych emocje. Piszmy więc!

Czasami nachodzą mnie różne refleksje dotyczące zamówień i tematów pokrewnych. Nachodzą mnie, a potem idą sobie. Tylko nieliczne z nich wyrastają czasem w dłuższe i publikowane gdzieś na papierze teksty. A jeśli już wyrastają to często w bólach (pomysły potrafią leżeć latami, zanim siądę i przetworzę na tekst w dzień albo dwa). Jeśli zatem jest refleksja, a jak zwykle nie ma czasu lub natchnienia na jej rozwinięcie do sensownych rozmiarów, to czemu ma się marnować? A być może dzięki temu, że tutaj je zapiszę, nie zapomnę o nich, a gdy kiedyś natchnienie i chwila wolnego czasu zdarzą się jednocześnie, coś z nich wyrośnie. A być może komuś się i tutaj na coś przydadzą. Sam też będę czerpał natchnienie z cudzych przypadków :)